Cechą charakterystyczną człowieka jest ciekawość. Jedną z rzeczy, której jesteśmy najbardziej ciekawi, jest to, w jaki sposób staliśmy się tym, kim jesteśmy. Znany antropolog Ian Tattersall odpowiada na to pytanie, przedstawiając ewolucję gatunku ludzkiego od najwcześniejszych początków do 4000 lat p.n.e.
Autor rozpoczyna od przystępnego ujęcia teorii ewolucji, a następnie przypatruje się głównym punktom zwrotnym procesu ewolucji człowieka: pojawieniu się rodzaju Homo, korzyściom wynikającym z poruszania się istot na dwóch nogach, rozwojowi dużego mózgu i myślenia symbolicznego, wytwarzaniu narzędzi w paleolicie i neolicie oraz ostatecznemu przejściu od kultury łowiecko-zbieraczej do społeczności rolniczych, które miało miejsce około dziesięciu tysięcy lat temu. Skupiając się szczególnie na wzorcach wydarzeń i nowościach w ludzkiej biologii i ewolucji kulturowej, Ian Tattersall odnosi się do szerokiego obszaru zagadnień, w tym najwcześniejszych znanych dokonań artystycznych, starożytnych rytuałów grzebania zwłok, początków języka, prawdopodobnych przyczyn wyginięcia neandertalczyków, związku między rolnictwem a chrześcijaństwem oraz wciąż niewyjaśnionych tajemnic ludzkiej świadomości. fragment
Rozdział 4
NARODZINY RODZAJU „CZŁOWIEK”, ŁAC. HOMO
Istnieje szeroko uznawane przekonanie, że człowiek, łac. Homo, wyłonił się z gąszczu różnych gatunków australopiteków. Ale nikt nie wie na pewno, który australopitek był najbliżej spokrewniony z bezpośrednim przodkiem człowieka. Poszukuje się wciąż jeszcze skamieniałości, a tymczasem wybrano kilku kandydatów na najwcześniejszego znanego przedstawiciela rodzaju Homo.
Pierwszym, rzeczywiście dawnym gatunkiem naszego rodzaju, jakiemu nadano nazwą taksonomiczną, jest Homo habilis, opisany przez Louisa Leakeya i jego dwóch kolegów w 1994 roku. Pozostałości jego przedstawiciela pod postacią skamieniałości – dość fragmentarycznego zbioru składającego się z połamanej żuchwy, pewnej liczby kawałków mózgoczaszki oraz niektórych kości ręki – zostały znalezione w Olduvai Gorge, gorącym zakurzonym wąwozie na równinach Serengeti, obszarze należącym obecnie do Tanzanii. Leakey i jego żona Mary Leakey, obydwoje archeolodzy, pracowali w tamtych okolicach przez dziesiątki lat, poszukując pozostałości po istotach wytwarzających nieporadne narzędzia kamienne, jakie zostały znalezione w najstarszych skałach odkrytych na stanowiskach archeologicznych w tym wąwozie. W 1959 roku, gdy znaleźli czaszką istoty, której nadali nazwą Zinjanthropus, myśleli, że mają do czynienia z skamieniałościami wczesnego wytwórcy narządzi. Jednak się okazało, niestety, że był to ewidentnie australopitek masywny (ostatecznie nadano mu nazwą Australopithecus boisei), i to wspaniały jego przedstawiciel. W tamtym czasie nikt nie był skłonny postrzegać w tych wczesnych hominidach wytwórców narządzi.
Następny sukces małżeństwa Leakeyów to żuchwa hominidów lżejszej budowy, znaleziona w latach sześćdziesiątych XX wieku w najniższej warstwie wąwozu, oznaczonej jako pokład l (Bed I). W okresie kolejnych trzech lat znaleziono inne fragmenty, w tym też kawałek mózgoczaszki w bezpośrednio nadlegającej warstwie, oznaczonej jako niższy pokład (Bed II). Oto ujawniły się hominidy, które wydawały się zasługiwać na miano wytwórców narzędzi kamiennych i były dumnymi nosicielami swego imienia: Homo habilis, czyli człowiek zręczny.
Nie oznacza to, oczywiście, że wszyscy się z tym zgadzali. Na przykład w korytarzach Uniwersytetu w Cambridge, własnej alma mater Leakeya, w pewnym okresie można było usłyszeć mnóstwo głosów wyrażających wątpliwości, czy rzeczywiście istniało dostatecznie wiele „przestrzeni morfologicznej” między australopitekami a następnym znanym gatunkiem Homo, czyli Homo erectus, by powoływać do życia nowy gatunek. Oczywiście, taka przestrzeń istniała, i to nawet w dużej obfitości, ale były to czasy najsilniejszych wpływów syntetycznej teorii ewolucji i za wyrafinowany punkt widzenia uznawano taki, który rozpoznawał jak najmniejszą z możliwych liczbę gatunków hominidów. Jednakowoż tym, co budziło naj większe zaniepokojenie w hipotezie Leakeya, był niezwykły wiek skamieniałości, jaki zaproponował on dla tego najwcześniejszego po znanego właśnie przedstawiciela rodzaju Homo.
Do wczesnych lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy dopiero zaczęto stosować radiowęglową metodę datowania, nie można było określić wieku skamieniałości w latach. Ale nawet metoda radiowę glowa potrafiła w miarę dokładnie określić wiek próbek nie starszych niż (tylko) czterdzieści tysięcy lat. W przypadku obiektów dawniejszych można było jedynie stwierdzić, że dana skała jest młodsza lub starsza niż inne oraz umieścić ją w odpowiednim okresie geologicznym Ziemi. Leakey ryzykował, twierdząc, że jego Zinjanthropus ma 600 tysięcy lat; chociaż liczbę tę szerokie kręgi naukowców uznawały za prawdopodobną, ostatecznie została zapomniana. Wyobraźmy sobie, jaką furorę zrobił wynik badania uzyskany dzięki zastosowaniu nowej metody datowania: w 1960 roku Leakey i jego dwóch kolegów zastosowali metodę potasowo-argonową datowania skał wulkanicznych z najniższego poziomu (Bed I) w Olduvai Gorge, a wynik, jaki otrzymali, to 1,45 miliona lat! Było to prawie niewyobrażalnie stare i chociaż wiek tych skał został już ostatecznie potwierdzony, musiało upłynąć trochę lat, zanim czas istnienia wytwórcy narzędzi, Homo habilis, został powszechnie przyjęty do wiadomości.
Właściwie co składało się na te wczesne narzędzia kamienne znalezione na dnie wąwozu Olduvai? Gdy Leakey natknął się na nieporadne narzędzia kamienne we Afryce Wschodniej, wyobrażenia archeologów o tym, jak powinny one wyglądać, były ukształtowane przez wygląd przedmiotów tego rodzaju, jakie znajdowano w Europie na początku XIX wieku i później. Były to mozolnie obrobione kawałki kamienia, w którego boki uderzano, jak młotkiem, innym kawałkiem kamienia lub kości aż do osiągnięcia w miarę symetrycznego kształtu, zwykle był to kształt kropli. Natomiast Louis i Mary Leakey uznali, że małe proste kamienie (otoczaki wielkości pięści wygładzone przez nurt rzeki) z odłupanymi z boków płatami (odłupkami) za pomocą innego kawałka skały były wynikiem celowego procesu wytwarzania narzędzi. Archeolodzy ci opisali narzędzia kamienne wyprodukowane w ten sposób jako wytwory przemysłu olduwajskiego (przymiotnik ten powstał od nazwy wąwozu Olduvai). Narzędzia te oznacza się często jako kompleks l (Mode 1), czyli jako wyprodukowane najstarszym sposobem wytwarzania narzędzi kamiennych.
Ostatecznie się okazało, że chociaż te kawałki skał z odłupanymi ściankami bocznymi były często używane do tłuczenia i rozdrabniania, ich wytwórcy nie z myślą o nich ciosali kamienie. To małe ostre płaskie odłupki, odbite od większego kawałka, były bezcennymi narzędziami do cięcia, których najbardziej potrzebowano. Nie miało szczególnego znaczenia, jak te odłupki wyglądały, najważniejszą rzeczą było to, że miały cienką ostrą krawędź mogącą służyć do cięcia czy krojenia.
W końcu dlaczego nie? Jeżeli nawet te płaskie odłupki kamienne mierzyły tylko 3-5 cm długości, były bardzo skutecznymi narzędziami do krojenia, szczególnie jeżeli wykonane zostały z najlepszych rodzajów kamienia. W ramach eksperymentu naukowego archeolodzy sprawili tuszę całego słonia za pomocą takich narzędzi, a do tego jeszcze zrobili to bardzo szybko. Wczesne hominidy trafiając przypadkiem na martwą antylopę czy bawołu, mogły szybko odciąć kończynę zwierzęcia, a potem udać się ze zdobyczą w bezpieczne miejsce i tam zjeść mięso; nie potrafiłyby tego zrobić, nie posiadając narzędzi do krojenia. A gdy nie było już wnętrzności, a kończyny martwego zwierzęcia zostały pozbawione mięsa przez zwierzęta padlinożerne, wczesne hominidy mogły użyć swoich kamiennych narzędzi, by rozłupać kości i wydobyć z ich wnętrza pożywny szpik, który w innym wypadku byłby dostępny tylko dla takich zwierząt, jak hieny, mających bardzo silne szczęki, zdolne do miażdżenia kości.
Jeżeli założyć, że przodkowie pierwszych hominidów wytwarzających narzędzia kamienne spożywali już pewne ilości mięsa, co wydaje się założeniem usprawiedliwionym na podstawie tego, co wiadomo o pożywieniu szympansów – bez względu na to, czy mięso to pochodziło od zwierząt przez nich upolowanych, czy też zostało znalezione – posiadanie narzędzi kamiennych musiało mieć ogromne znaczenie w ich życiu. Jako stworzenia o ciele niewielkich rozmiarów, które rywalizowały o martwe zwierzęta z lwami, hienami, leopardami, dzikimi psami i innymi niebezpiecznymi drapieżnikami, musiały pokonać wiele zagrożeń. Posiadanie jakichkolwiek narzędzi umożliwiających pozyskanie i przeniesienie cennego mięsa w bezpieczniejsze miejsce, jak załomy skalne czy leśne kryjówki, było niezwykle ważnym atutem, pomagającym przetrwać w trudnych warunkach.
|