Małgorzata Nowaczyk

POSZUKIWANIE PRZODKÓW

Genealogia dla każdego


oprawa twarda, 432 s., format 160 x 240,
48 ilustracji czarno-białych

wydanie I
ISBN 83-06-02950-X


Poszukiwanie przodków to pierwszy na naszym rynku poradnik dla osób poszukujących swych nieszlacheckich korzeni. Książka uczy, w jaki sposób opierając się na ogólnie dostępnych dokumentach, odtworzyć dzieje swojej rodziny setki lat w przeszłość. Większość Polaków nie zdaje sobie sprawy, jak wiele wartościowych dokumentów dotyczących chłopów oraz mieszczaństwa zachowało się w różnego rodzaju archiwach i jest łatwo dostępnych dla każdego. Książka uczy korzystania z archiwów, demonstruje główne ścieżki poszukiwań genealogicznych, pomaga w czytaniu zarówno starych dokumentów, jak i zasobów Internetu. Wzbogacona o formularze genealogiczne, wykresy pokrewieństwa, ilustracje i słowniki stanowi kompletne vademecum potrzebne do rozpoczęcia i prowadzenia skutecznych poszukiwań. Autorka, genetyk z Uniwersytetu McMaster w Hamilton, nazywa tę książkę pomnikiem ku czci swych chłopskich przodków.

Od autorki:
Ot, wielkopańskie fanaberie... Jeżeli – tak jak 90% Polaków – pochodzimy z rodziny nieszlacheckiej, być może w ten sposób zareagujemy na widok książki „Przodkowie”. Nic bardziej mylnego – oprócz tego, że jest poradnikiem dla początkujących genealogów, książka ta jest także pomnikiem ku pamięci moich chłopskich przodków.
Adresuję tę książkę do wszystkich zainteresowanych dziejami swojej rodziny niezależnie od pochodzenia. Kanony genealogiczne są takie same w wywodach szlachectwa jak i w poszukiwaniach prapradziadka Macieja – chłopa pańszczyźnianego z Wólki. Tak jak większość Polaków przez lata nie zdawałam sobie sprawy jak wiele wartościowych dokumentów dotyczących chłopów oraz mieszczaństwa zachowało się, jak łatwo są one dostępne dla przeciętnego człowieka oraz jaką olbrzymią satysfakcję sprawiają poszukiwania genealogiczne. Napisałam ją językiem przystępnym, bez zbędnych dywagacji naukowych. W każdym rozdziale przedstawiłam autentyczne przykłady pochodzące z moich poszukiwań genealogicznych: być może uchronię innych od powielania tych błędów. Przedstawiłam podstawowe formularze genealogiczne, wykresy pokrewieństwa, słowniki, ilustracje starych dokumentów – słowem niemalże wszystkie rzeczy potrzebne do rozpoczęcia i prowadzenia skutecznych poszukiwań. Mam nadzieję, że genealodzy amatorzy będą mogli korzystać z moich doświadczeń na różnych etapach swojej pracy.

Małgorzata Nowaczyk

Małgorzata Nowaczyk urodziła się w Gliwicach. Jej rodzice – rezultat typowego powojennego przemieszania ludów – pochodzą spod Lwowa i spod Poznania, a poznali się na Śląsku. W szkole podstawowej narysowała swoje pierwsze drzewo genealogiczne, lecz na tym poprzestała na okres ćwierćwieku. W międzyczasie skończyła biochemię oraz studia medyczne na University of Toronto w Kanadzie, zrobiła specjalizację z pediatrii, genetyki klinicznej oraz genetycznych chorób metabolicznych w Hospital for Sick Children w Toronto oraz Hospital Necker Enfant Malades w Paryżu, została docentem na McMaster Univeristy, wyszła za mąż za wspaniałego Kanadyjczyka greckiego pochodzenia i urodziła dwóch synów. Właśnie podczas urlopu macierzyńskiego, w styczniu 2002 roku rozpoczęła swoje poszukiwania genealogiczne i okazało się, że nie ma dla niej ratunku – bakcyl genealogiczny zaraził ją kompletnie.

Obecnie, gdy nie przegląda mikrofilmów w miejscowej filii Kościoła Mormonów lub nie pracuje nad historią swojej rodziny jest kierownikiem Przychodni Genetyki Klinicznej w McMaster University w Hamilton, jest docentem przy katedrze patologii i medycyny molekularnej oraz przy katedrze pediatrii, oraz prowadzi badania kliniczne z dziedziny genetyki klinicznej. Jest autorem lub współautorem 50 artykułów publikowanych w prestiżowych periodykach naukowych.


Moja droga do genealogii.

Jako prawnuczka chłopów pańszczyźnianych jeszcze niedawo uważałam, że genealogia w wydaniu amatorskim to domena potomków szlachty i arystokracji. Wydawało mi się, że nigdy niczego interesującego lub przydatnego nie znajdę w badaniach historii mojej rodziny; nawet gdybym chciała coś odnaleźć, to przecież po nich nic nie zostało. Chłopskie drzewa genealogiczne, jeżeli w ogóle istnieją, są skromne i zaniedbane. Rodzice pamiętają tylko imiona swoich dziadków, o pradziadkach już nikt nic nie wie. Większość chłopskich czy mieszczańskich rodzin nie zaistniała w historii lub polityce. Nie zostawili po sobie pomników, dworków, pałacy, ksiąg pamiątkowych lub zapisów w kronikach. Większość była niepiśmienna, nie zostawili pamiętników; nie posiadali ziemi – nie ma po nich zapisów w księgach wieczystych. Byli – minęli. Poza tym – gdzie szukać? Jak? Przecież to zupełne beznadziejne przedsięwzięcie. Po co tracić czas…

Pamiętam dokładnie dlaczego rozpoczęłam moje poszukiwania genealogiczne. Powód był błahy, wynikał z mojej wrodzonej pedanterii. W grudniu 2001 roku, podczas urlopu macierzyńskiego, postanowiłam skompletować albumy z fotografiami rodzinnymi. Stosy współczesnych zdjęć i kliszy walały się po szafach, a ja się trochę nudziłam. Gdy skończyłam albumy dzieci oraz z podróży, gdy opisałam do końca skoroszyty z kliszami pozostało mi w rękach pudełko ze starymi zdjęciami rodzinnymi. Zbierałam je jako dziecko – miałam wtedy małego bzika na punkcie zachowania rodzinej przeszłości i historii; chyba brakowało mi czegoś w ówczesnej peerelowskiej szarzyźnie. Bardzo podobały mi się te stare postacie w kolorze sepii sztywno stojące w staromodnych ubraniach. I nagle okazało się, że mam kłopoty z podpisami do tych pieczołowicie zachowanych i wywiezionych na emigrację zdjęć – nie wiedziałam kto na nich jest, gdzie były zrobione, nie znałam dat. A moje albumy właśnie miały być opisane piękną kursywą, mieć dokładne zapisy dat, nazwiska panieńskie i rodowe.... Czułam, że przodkowie patrzą na mnie z tych zdjęć z wyrzutem, że ich nie pamiętam, że mnie nie obchodzą. To nieprawda. Przecież pierwsze drzewo genealogiczne rodziny mojego Taty narysowałam jeszcze w Polsce w wieku lat trzynastu. Nie mogłam pozostawić w niebycie tych ludzi.

Byłam w kropce. Mama i Tata niewiele pamiętali i choć oboje odszukali imiona i nazwiska swoich dziadków, było tego niewiele. Zaczęłam dzwonić do kuzynów i do innych krewnych rozrzuconych po świecie. Siostra cioteczna z Londynu powiedziała, że sam dziadek niewiele wiedział o swoim ojcu, nawet mówił o nim, że „jego chyba ciotka urodziła!” (w ten sposób dowiedziałam się skąd wzięło się te zwariowane poczucie humoru mojego Taty – dodatkowy pożytek z prac genealogicznych). Myślałam, że to już koniec. Nie wiedziałam skąd wziąć dane o przodkach, o ich życiu, datach urodzenia, małżeństw, śmierci; gdzie szukać dokumentów (przecież po chłopach nic się nie zachowało, prawda?). Poza tym część rodziny pochodziła z terenów wschodnich: tę gałąź spisałam na straty. – To przecież zupełnie głupi pomysł – pomyślałam. – Z motyką na słońce…

I wtedy nastąpiły dwa wydarzenia, które odmieniły kolej rzeczy. Przeczytałam książkę kanadyjskiej pisarki Lisy Appignanesi „Losing the dead” („Tracąc zmarłych”; tłumaczenie moje) oraz wpisałam w internetową wyszukiwarkę hasło „genealogia”.

Lisa Appignanesi jest Kanadyjką polsko-żydowskiego pochodzenia. W roku 1988 pojechała do Polski w poszukiwaniu śladów swojego wujka oraz innych krewnych zamordowanych podczas II-giej wojny światowej. Opisała między innymi* jak w Urzędzie Stanu Cywilnego w Łodzi otrzymała odpis aktu zgonu swojej babci, która zmarła w roku 1948. I że w tym akcie zgonu po raz pierwszy przeczytała gdzie i kiedy ta babcia się urodziła oraz jak nazywał się jej pradziadek. „Zaraz, zaraz” – pomyślałam. – „To znaczy, że w aktach zgonu zapisanych po II wojnie światowej podawano imiona rodziców zmarłej osoby. Jeżeli ona może to ja też! W ten sposób otrzymam nowe dane o moich przodkach.” Listy do pięciu Urzędów Stanu Cywilnego w Polsce wysłałam następnego dnia.

Internet dostarczył drugiego natchnienia i bodźca do poszukiwań. Z lawiny informacji oraz danych wydedukowałam, że Amerykanie polskiego pochodzenia od lat skutecznie szukają swoich przodków w Polsce i innych krajach Europy Środkowej. Wielu może się pochwalić udokumentowanymi korzeniami sięgającymi końca XVIII wieku lub i wcześniej. Jak to możliwe? Przecież większość z nich to potomkowie chłopów pańszczyźnianych emigrujących z powodu strasznej nędzy. Zachowały się po nich jakieś ślady? Dokumenty? Postanowiłam dowiedzieć się więcej.

Tak zaczęła się moja pasja genealogiczna. Tutaj przyznam się (lub pochwalę), że mnie – osobie, która trzy lata temu nic nie wiedziała o kanonach i zasadach prac genealogicznych – udało się dotrzeć do przodków urodzonych w roku 1722 w Galicji (tak, tych, których na początku spisałam na straty) oraz w roku 1729 na Wielkopolsce. A ponieważ istnieją jeszcze wcześniejsze źródła z wiosek i parafii, z których pochodzą, będę kontynuowała moje poszukiwania. W moim drzewie są 1044 osoby: z ponad połową łączą mnie więzy krwi. Pochodzą z Wielkopolski, Śląska oraz Galicji; są tam ludzie, którzy uważali się za Niemców lub Ukraińców. Ich akta metrykalne zapisane były po łacinie, po polsku i po niemiecku. Często charakter pisma wołał o pomstę do nieba, czasami stronnice ksiąg parafialnych były poplamione, zamazane lub wyblakłe. W języku niemieckim używano kiedyś dziwnych liter, których nie rozumiałam. Niektórych danych nigdy nie odnajdę, bo zapisane były w księgach, które zginęły lub zostały zniszczone w ostatnim półwieczu. Lecz to, co odnalazłam już nigdy nie przepadnie. Zapisane i zabezpieczone na kompaktowych dyskach komputerowych oraz na kopiach papierowych przekazane zostanie moim synom. Wszystkie dokumenty, ich kopie oraz fotografie wklejone zostaną w albumy łącznie z fotografiami cmentarzy, kościołów i wiosek. Pamięć o moich przodkach będzie zachowana. Wywód przodków moich synów już wisi na ścianie w domu moich rodziców.

Ostrzegam czytelników – genealogia to nałóg. Gdy po raz pierwszy uda się odnaleźć i udokumentować powiązanie z osobą z przeszłości odczuwamy uczucie magicznej, prawie fizycznej, bliskości. Moje pierwsze objawienie genealogiczne nastąpiło, gdy przeglądałam mikrofilm księgi parafialnej z zapisem chrztu mojego dziadka, którego pamiętałam z dzieciństwa. Były to dwie chwile oddzielone w czasie prawie wiekiem (dziadek urodził się w roku 1910), w przestrzeni tysiącami kilometrów (zapadła wioska na Ukrainie i miasto Hamilton w Kanadzie), trzema językami urzędowymi (polskim, rosyjskim i łaciną), paroma systemami politycznymi oraz dwiema religiami (chrzest odbył się w kościele rzymsko-katolickim, a mikrofilmy czytałam w Family History Library przy kościele mormońskim). Nagle poprzez te przeróżne otchłanie odczułam niezwykły, niemal fizyczny, kontakt z tym Piotrem Wiśniowskim, którego znałam jako starego mężczyznę, a którego nagle wyobraziłam sobie jako bezbronnego noworodka.

Podobnie dzieje się i z dalszymi przodkami. Dotychczas bezimienni i nieznani stają jak żywi przed oczami. Chcemy – nie! czujemy, że musimy dowiedzieć się o nich więcej. Próbujemy wyobrazić sobie jak wyglądali, jak żyli, jak spędzali dni, gdzie mieszkali, w jakiej wiosce, domu, w jakich warunkach. Sięgamy po mapy, kroniki parafii, historyczne lub etnograficzne książki popularno-naukowe, literaturę piękną aby sobie tych nieznanych, przez wieki zaginionych przodków przybliżyć. Z końca świata jedziemy do kościoła gdzie odbyły się ich chrzciny, na cmentarz gdzie zostali pochowani, z namaszczeniem oglądamy księgi w archiwach lub w parafiach. Robimy zdjęcia ziemi, na której stały ich domy.

Genealogia jest odkrywaniem tajemnicy, pełnym magii zbliżeniem do tych, którzy choć odeszli, nadal w nas żyją. Praca nad genealogią własnej rodziny to nie tylko odnotowanie połączeń rodzinnych, to przede wszystkim próba zrozumienia naszych przodków i ich świata. Emocjonalne podejście do prac genalogicznych - to zaangażowanie uczuciowe, jest zupełnie zrozumiałe: przecież chodzi o nas samych – gdyby nasi przodkowie nie przetrwali, to nas by tutaj dzisiaj nie było.

Zapraszam wszystkich do wspaniałej przygody.

Małgorzata Nowaczyk


* „The document gives me a great deal of unknown information – forgotten by my mother. I learn my grandmother’s wartime name – Juliana Ambroziak; a date of birth which may or may not be accurate – May 15, 1882; a place of birth, Biala Podlaska; and a father’s name, Szulim Baila. I also learn that she died of a brain haemorrage in Łódź hospital on October 13, 1948. […] I am thrilled by this document, despite the sadness it evokes. I have two copies made of if – one for myself, one for my mother.”
Lisa Appignanesi „Losing the Dead. A family memoir.”; strona 196, McArthur and Company, Toronto, 1999.


Odzyskany dokument zawiera wiele niezanaych danych, o których moja matka zapomniała. Dowiaduję się jak nazywała się moja babka podczas wojny – Juliana Ambroziak; jej datę urodzenia, która być może nie jest prawdziwa – 15 maja 1882; miejsce urodzenia, Biała Podlaska; oraz imię jej ojca, Szulim Baila. Dowiaduję się także, że zmarła na wylew krwi do mózgu w łódzkim szpitalu 13 października 1948 roku [...] Jestem nim zachwycona, mimo iż ten wywołuje we mnie smutek. Zamawiam dwie kopie – jedną dla siebie, jedną dla mojej matki. [tłumaczenie MJN]


Spis rzeczy

Wstęp. Moja droga do genealogii

Rozdział pierwszy. Podstawowe pojęcia
Rodzina i rody, krewni i powinowaci
Przodkowie i potomkowie
Po mieczu i po kądzieli
Drzewo genealogiczne a wywód przodków
Stopień pokrewieństwa
Genealogia a historia rodzinna

Rozdział drugi. Genealog i najbliższa rodzina
Genealog o sobie
Rozmowa z babcią, dziadkiem i bardzo daleką kuzynką
Sprzęt
Rekwizyty. Fotografie, albumy, dokumenty
Tematy tabu
Rodzinne legendy
Genealodzy w rodzinie?
Genealodzy zapaleńcy, czyli przekaż dalej
Wcześniejsze pokolenia, czyli po nitce do kłębka
Przykład 1. Powikłane poszukiwania prababki Heleny
Przykład 2. Rozmowa z panią Anną Banaszak z Horyńca zorganizowana przez ocean
Przykład 3. „Epidemia cholery” na Ukrainie na początku XX wieku
Przykład 4. Międzynarodowa współpraca genealogów amatorów. Życiorys Józefy Koperek
Przykład 5. Akt zgonu Kajetana Brachaczka. Cierpliwość jest niezbędna

Rozdział trzeci. Jak szukać, aby nie błądzić, czyli pięć etapów poszukiwań genealogicznych
Etap pierwszy. Co wiemy na pewno?
Etap drugi. Których danych brakuje?
Etap trzeci. Jak wypełnić luki?
Etap czwarty. Gdzie szukać potrzebnych dokumentów?
Etap piąty. Co wynika z dotychczasowych poszukiwań?
Zasady analizy materiałów źródłowych
Przykład 6. Poszukiwanie Konstancji Samojednik. Analiza źródeł
Przykład 7. Poszukiwanie ojca Józefy Koperczanki vel Koperek, mojej praprababki
Przykład 8. Nazwisko panieńskie babki mojego pradziadka. Błędy w dokumentach pierwotnych
Przykład 9. Dwa małżeństwa Józefy Koperek. Błędy w dokumentach pochodnych
Przykład 10. Data urodzenia Marianny Rogalskiej, mojej prababki. Błędy kopistów
Przykład 11. Moje świadectwa szkolne. Powielanie błędów w dokumentach pochodnych

Rozdział czwarty. Jak i gdzie szukać naszych przodków, czyli o źródłach
Materiały przydatne w pracach genealogicznych i jak do nich dotrzeć
Krótka historia ksiąg stanu cywilnego
Urząd stanu cywilnego
Jak otrzymać dokument z urzędu stanu cywilnego
Rodzaje dokumentów urzędu stanu cywilnego
Opłaty skarbowe
Wykazanie pokrewieństwa
Akta stanu cywilnego w innych językach
Wzór podania o odpis aktu stanu cywilnego
Księgi parafialne
Inne rodzaje ksiąg parafialnych i kościelnych
Spisy ludności
Specyficzne akta i dokumenty poszczególnych warstw społecznych
Szlachta
Mieszczanie
Chłopi
Inne dokumenty i archiwa
Archiwa państwowe
Pracownia naukowa
Zasady korzystania
Kopiowanie dokumentów
Archiwa kościelne
Niezbędnik genealoga do pracy w archiwum
Biblioteki
Atlasy, mapy, słowniki geograficzne
Publikacje genealogiczne
Cmentarze
Archiwa cmentarne
Nagrobki
Publikacje cmentarne
Praca genealoga na cmentarzu
Inwentaryzacja grobów
Fotografia dokumentarna nagrobków
Internet
Polskie archiwa państwowe
SEZAM (System Ewidencji Zasobu Archiwalnego)
IZA (Inwentarze Zespołów Archiwalnych)
PRADZIAD (Program Rejestracji Akt Metrykalnych i Stanu Cywilnego)
Prywatne witryny rodzinne i genealogiczne
Ancestry.com, Genealogy.com oraz RootsWeb
Cindi’s List
Ellis Island oraz Pier 21
FamilySearch
JewishGen
PolandGenWeb
PolishRoots
Jak i kiedy można znaleźć przodka w internetowych bazach genealogicznych?
Uwaga końcowa
Inne źródła
Przykład 12. Akta narracyjne z okresu Księstwa Warszawskiego

Rozdział piąty. Jak rozpoznać naszych przodków, czyli o nazwiskach
Nazwisko dzisiaj
Krótka historia nazwisk polskich
Rodzaje nazwisk polskich
Nazwiska pochodzenia obcego
Nazwiska kobiet
Frekwencja występowania nazwisk
Geograficzne rozmieszczenie nazwisk
Powstawanie i pochodzenie gniazd geograficznych nazwisk
Nazwisko jako narzędzie poszukiwań genealogicznych
Poszukiwania jedynie na podstawie nazwiska
Zmiany w pisowni nazwisk w XX wieku
Szukanie według nazwiska w Internecie
Przykład 13. Ustalenie nazwiska przodka na podstawie nazwiska panieńskiego jego córki
Przykład 14. Nazwisko Brachaczek. Analiza kartograficzna: gniazdo geograficzne czy rodzinne?
Przykład 15. Nazwisko Samojednik. Analiza etymologiczna
Przykład 16. Nazwisko Knobloch i jego wersje. Chłopskie nazwisko z ośmiowiecznym rodowodem
Przykład 17. Jak dzięki Internetowi znalazłam w Kanadzie prastryja sprzed wieku

Rozdział szósty. Jak porozumieć się z naszymi przodkami (lub przynajmniej zrozumieć, co o nich pisano)
Łacina
Pismo niemieckie
Cyrylica i grażdanka
Odczytywanie starych rękopisów
Odczytywanie mikrofilmów
Przepisywanie dokumentów
Transkrypty dokumentów
Jak wydobyć wszystkie możliwe informacje z dokumentu, czyli metoda wyżymaczki
Jak zapisać dokument w celach bibliograficznych
Przykład 18. Transkrypt oraz tłumaczenie aktu chrztu w języku rosyjskim
Przykład 19. Akt chrztu Jana Nowaczyka. Odczytanie imienia matki
Przykład 20. Transkrypty aktów chrztu z Czachorowa, parafia Gostyń
Przykład 21. Podanie Wojciecha Nowaczyka o przyjęcie do Związku Powstańców Wielkopolskich
Przykład 22. Akt ślubu z roku 1746

Rozdział siódmy. Jak przedstawić naszych przodków współczesnym oraz potomkom, czyli genealogiczne systemy zapisu i numerowania
Podstawowe zasady zapisów genealogicznych
Systemy numeracji tabel genealogicznych
Systemy numerowania przodków
System Ahnentafel
System Hagera
Systemy numerowania potomków
System Henry’ego
System D’Aboville’a
System rejestrowy
System źródłowy
System de Villiersa i Pamy
Łączone systemy przodków i potomków.
Genealogiczne programy komputerowe
Przykład 23. Wywód przodków Małgorzaty Nowaczyk zapisany w systemie Ahnentafel
Przykład 24. Częściowa tablica potomków Walentego Nowaczyka zapisana w systemie NGSQ

Rozdział ósmy. Jak postawić diagnozę dwa wieki później, czyli na co umierali nasi przodkowie
Mors, czyli skąd wziąć dane o śmierci przodków
Liber Mortuoroum jako źródło danych metrykalnych
Liber Mortuorum jako źródło informacji medycznych
Morbus, czyli rozpoznawanie chorób po upływie wieków
Choroby wewnętrzne
Choroby układu nerwowego
Choroby nowotworowe
Pestis, czyli choroby zakaźne
Multiplicatio, czyli choroby okołoporodowe i choroby dzieci
Powikłania ciąży oraz porodu
Ciąża mnoga
Hereditas, czyli choroby dziedziczne oraz uwarunkowane genetycznie
Mors improvisa, czyli śmierć nienaturalna i wypadki

Rozdział dziewiąty. Genetyka w służbie genealogii
Genealogia, biotechnologia i biznes
Ale nie śpieszmy się
Genetyka molekularna dla początkujących
Genetyczne badania tożsamości
Genetyczne badania pochodzenia
Dziedziczenie żeńskie. DNA mitochondrialny
Europejskie klany mitochondrialne
Dziedziczenie męskie. Chromosom Y i yDNA

Zakończenie. Krótka historia genealogii, czyli co nas tak do niej ciągnie?

Aneksy
1. Dekalog genealoga amatora
2. Vademecum rozmów o genealogii
3. Vademecum czytania dokumentów
4. Słowniczek pojęć genealogicznych
5. Słowniczek współczesnych określeń członków rodziny
6. Słowniczek staropolskich określeń członków rodziny
7. Kalendarze oraz święta w dawnej Polsce
8. Łacińsko-polski słowniczek imion
9. Genealogiczny słowniczek łacińsko-polski
10. Genealogiczny słowniczek niemiecko-polski
11. Genealogiczny słowniczek rosyjsko-polski
12. Genealogiczne bazy danych witryny internetowej FamilySearch
13. Idealny genealogiczny program komputerowy

Wybrana literatura

Spis przykładów

Spis tabel i zestawień

Spis ilustracji