Poszukiwanie przodków to pierwszy na naszym rynku poradnik dla osób
poszukujących swych nieszlacheckich korzeni. Książka uczy, w jaki
sposób opierając się na ogólnie dostępnych dokumentach, odtworzyć
dzieje swojej rodziny setki lat w przeszłość. Większość Polaków nie
zdaje sobie sprawy, jak wiele wartościowych dokumentów dotyczących
chłopów oraz mieszczaństwa zachowało się w różnego rodzaju archiwach
i jest łatwo dostępnych dla każdego. Książka uczy korzystania z archiwów,
demonstruje główne ścieżki poszukiwań genealogicznych, pomaga w czytaniu
zarówno starych dokumentów, jak i zasobów Internetu. Wzbogacona o
formularze genealogiczne, wykresy pokrewieństwa, ilustracje i słowniki
stanowi kompletne vademecum potrzebne do rozpoczęcia i prowadzenia
skutecznych poszukiwań. Autorka, genetyk z Uniwersytetu McMaster
w Hamilton, nazywa tę książkę pomnikiem ku czci swych chłopskich
przodków.
Od autorki:
Ot, wielkopańskie fanaberie... Jeżeli – tak jak 90% Polaków – pochodzimy
z rodziny nieszlacheckiej, być może w ten sposób zareagujemy na widok
książki „Przodkowie”. Nic bardziej mylnego – oprócz tego, że jest
poradnikiem dla początkujących genealogów, książka ta jest także
pomnikiem ku pamięci moich chłopskich przodków.
Adresuję tę książkę do wszystkich zainteresowanych dziejami swojej
rodziny niezależnie od pochodzenia. Kanony genealogiczne są takie
same w wywodach szlachectwa jak i w poszukiwaniach prapradziadka
Macieja – chłopa pańszczyźnianego z Wólki. Tak jak większość Polaków
przez lata nie zdawałam sobie sprawy jak wiele wartościowych dokumentów
dotyczących chłopów oraz mieszczaństwa zachowało się, jak łatwo są
one dostępne dla przeciętnego człowieka oraz jaką olbrzymią satysfakcję
sprawiają poszukiwania genealogiczne. Napisałam ją językiem przystępnym,
bez zbędnych dywagacji naukowych. W każdym rozdziale przedstawiłam
autentyczne przykłady pochodzące z moich poszukiwań genealogicznych:
być może uchronię innych od powielania tych błędów. Przedstawiłam
podstawowe formularze genealogiczne, wykresy pokrewieństwa, słowniki,
ilustracje starych dokumentów – słowem niemalże wszystkie rzeczy
potrzebne do rozpoczęcia i prowadzenia skutecznych poszukiwań. Mam
nadzieję, że genealodzy amatorzy będą mogli korzystać z moich doświadczeń
na różnych etapach swojej pracy. Małgorzata Nowaczyk
Małgorzata Nowaczyk urodziła się w Gliwicach. Jej rodzice – rezultat typowego
powojennego przemieszania ludów – pochodzą spod Lwowa i spod Poznania,
a poznali się na Śląsku. W szkole podstawowej narysowała swoje pierwsze
drzewo genealogiczne, lecz na tym poprzestała na okres ćwierćwieku. W międzyczasie
skończyła biochemię oraz studia medyczne na University of Toronto w Kanadzie,
zrobiła specjalizację z pediatrii, genetyki klinicznej oraz genetycznych
chorób metabolicznych w Hospital for Sick Children w Toronto oraz Hospital
Necker Enfant Malades w Paryżu, została docentem na McMaster Univeristy,
wyszła za mąż za wspaniałego Kanadyjczyka greckiego pochodzenia i urodziła
dwóch synów. Właśnie podczas urlopu macierzyńskiego, w styczniu 2002 roku
rozpoczęła swoje poszukiwania genealogiczne i okazało się, że nie ma dla
niej ratunku – bakcyl genealogiczny zaraził ją kompletnie.
Obecnie, gdy nie przegląda mikrofilmów w miejscowej filii Kościoła
Mormonów lub nie pracuje nad historią swojej rodziny jest kierownikiem
Przychodni Genetyki Klinicznej w McMaster University w Hamilton, jest docentem
przy katedrze patologii i medycyny molekularnej oraz przy katedrze pediatrii,
oraz prowadzi badania kliniczne z dziedziny genetyki klinicznej. Jest autorem
lub współautorem 50 artykułów publikowanych w prestiżowych periodykach
naukowych.
|
Moja droga do genealogii.
Jako prawnuczka chłopów pańszczyźnianych jeszcze niedawo uważałam,
że genealogia w wydaniu amatorskim to domena potomków szlachty
i arystokracji. Wydawało mi się, że nigdy niczego interesującego
lub przydatnego nie znajdę w badaniach historii mojej rodziny;
nawet gdybym chciała coś odnaleźć, to przecież po nich nic nie
zostało. Chłopskie drzewa genealogiczne, jeżeli w ogóle istnieją,
są skromne i zaniedbane. Rodzice pamiętają tylko imiona swoich
dziadków, o pradziadkach już nikt nic nie wie. Większość chłopskich
czy mieszczańskich rodzin nie zaistniała w historii lub polityce.
Nie zostawili po sobie pomników, dworków, pałacy, ksiąg pamiątkowych
lub zapisów w kronikach. Większość była niepiśmienna, nie zostawili
pamiętników; nie posiadali ziemi – nie ma po nich zapisów w księgach
wieczystych. Byli – minęli. Poza tym – gdzie szukać? Jak? Przecież
to zupełne beznadziejne przedsięwzięcie. Po co tracić czas
Pamiętam dokładnie dlaczego rozpoczęłam moje poszukiwania genealogiczne.
Powód był błahy, wynikał z mojej wrodzonej pedanterii. W grudniu
2001 roku, podczas urlopu macierzyńskiego, postanowiłam skompletować
albumy z fotografiami rodzinnymi. Stosy współczesnych zdjęć i kliszy
walały się po szafach, a ja się trochę nudziłam. Gdy skończyłam
albumy dzieci oraz z podróży, gdy opisałam do końca skoroszyty
z kliszami pozostało mi w rękach pudełko ze starymi zdjęciami rodzinnymi.
Zbierałam je jako dziecko – miałam wtedy małego bzika na punkcie
zachowania rodzinej przeszłości i historii; chyba brakowało mi
czegoś w ówczesnej peerelowskiej szarzyźnie. Bardzo podobały mi
się te stare postacie w kolorze sepii sztywno stojące w staromodnych
ubraniach. I nagle okazało się, że mam kłopoty z podpisami do tych
pieczołowicie zachowanych i wywiezionych na emigrację zdjęć – nie
wiedziałam kto na nich jest, gdzie były zrobione, nie znałam dat.
A moje albumy właśnie miały być opisane piękną kursywą, mieć dokładne
zapisy dat, nazwiska panieńskie i rodowe.... Czułam, że przodkowie
patrzą na mnie z tych zdjęć z wyrzutem, że ich nie pamiętam, że
mnie nie obchodzą. To nieprawda. Przecież pierwsze drzewo genealogiczne
rodziny mojego Taty narysowałam jeszcze w Polsce w wieku lat trzynastu.
Nie mogłam pozostawić w niebycie tych ludzi.
Byłam w kropce. Mama i Tata niewiele pamiętali i choć oboje odszukali
imiona i nazwiska swoich dziadków, było tego niewiele. Zaczęłam
dzwonić do kuzynów i do innych krewnych rozrzuconych po świecie.
Siostra cioteczna z Londynu powiedziała, że sam dziadek niewiele
wiedział o swoim ojcu, nawet mówił o nim, że „jego chyba
ciotka urodziła!” (w ten sposób dowiedziałam się skąd wzięło się
te zwariowane
poczucie humoru mojego Taty – dodatkowy pożytek z prac genealogicznych).
Myślałam, że to już koniec. Nie wiedziałam skąd wziąć dane o przodkach,
o ich życiu, datach urodzenia, małżeństw, śmierci; gdzie szukać
dokumentów (przecież po chłopach nic się nie zachowało, prawda?).
Poza tym część rodziny pochodziła z terenów wschodnich: tę gałąź
spisałam na straty. – To przecież zupełnie głupi pomysł – pomyślałam.
– Z motyką na słońce
I wtedy nastąpiły dwa wydarzenia, które odmieniły kolej rzeczy.
Przeczytałam książkę kanadyjskiej pisarki Lisy Appignanesi „Losing
the dead” („Tracąc zmarłych”; tłumaczenie moje) oraz wpisałam w
internetową wyszukiwarkę hasło „genealogia”.
Lisa Appignanesi jest Kanadyjką polsko-żydowskiego pochodzenia.
W roku 1988 pojechała do Polski w poszukiwaniu śladów swojego wujka
oraz innych krewnych zamordowanych podczas II-giej wojny światowej.
Opisała między innymi* jak w Urzędzie Stanu Cywilnego w Łodzi otrzymała
odpis aktu zgonu swojej babci, która zmarła w roku 1948. I że w
tym akcie zgonu po raz pierwszy przeczytała gdzie i kiedy ta babcia
się urodziła oraz jak nazywał się jej pradziadek. „Zaraz, zaraz”
– pomyślałam. – „To znaczy, że w aktach zgonu zapisanych po II
wojnie światowej podawano imiona rodziców zmarłej osoby. Jeżeli
ona może to ja też! W ten sposób otrzymam nowe dane o moich przodkach.”
Listy do pięciu Urzędów Stanu Cywilnego w Polsce wysłałam następnego
dnia.
Internet dostarczył drugiego natchnienia i bodźca do poszukiwań.
Z lawiny informacji oraz danych wydedukowałam, że Amerykanie polskiego
pochodzenia od lat skutecznie szukają swoich przodków w Polsce
i innych krajach Europy Środkowej. Wielu może się pochwalić udokumentowanymi
korzeniami sięgającymi końca XVIII wieku lub i wcześniej. Jak to
możliwe? Przecież większość z nich to potomkowie chłopów pańszczyźnianych
emigrujących z powodu strasznej nędzy. Zachowały się po nich jakieś
ślady? Dokumenty? Postanowiłam dowiedzieć się więcej.
Tak zaczęła się moja pasja genealogiczna. Tutaj przyznam się (lub
pochwalę), że mnie – osobie, która trzy lata temu nic nie wiedziała
o kanonach i zasadach prac genealogicznych – udało się dotrzeć
do przodków urodzonych w roku 1722 w Galicji (tak, tych, których
na początku spisałam na straty) oraz w roku 1729 na Wielkopolsce.
A ponieważ istnieją jeszcze wcześniejsze źródła z wiosek i parafii,
z których pochodzą, będę kontynuowała moje poszukiwania. W moim
drzewie są 1044 osoby: z ponad połową łączą mnie więzy krwi. Pochodzą
z Wielkopolski, Śląska oraz Galicji; są tam ludzie, którzy uważali
się za Niemców lub Ukraińców. Ich akta metrykalne zapisane były
po łacinie, po polsku i po niemiecku. Często charakter pisma wołał
o pomstę do nieba, czasami stronnice ksiąg parafialnych były poplamione,
zamazane lub wyblakłe. W języku niemieckim używano kiedyś dziwnych
liter, których nie rozumiałam. Niektórych danych nigdy nie odnajdę,
bo zapisane były w księgach, które zginęły lub zostały zniszczone
w ostatnim półwieczu. Lecz to, co odnalazłam już nigdy nie przepadnie.
Zapisane i zabezpieczone na kompaktowych dyskach komputerowych
oraz na kopiach papierowych przekazane zostanie moim synom. Wszystkie
dokumenty, ich kopie oraz fotografie wklejone zostaną w albumy
łącznie z fotografiami cmentarzy, kościołów i wiosek. Pamięć o
moich przodkach będzie zachowana. Wywód przodków moich synów już
wisi na ścianie w domu moich rodziców.
Ostrzegam czytelników – genealogia to nałóg. Gdy po raz pierwszy
uda się odnaleźć i udokumentować powiązanie z osobą z przeszłości
odczuwamy uczucie magicznej, prawie fizycznej, bliskości. Moje
pierwsze objawienie genealogiczne nastąpiło, gdy przeglądałam mikrofilm
księgi parafialnej z zapisem chrztu mojego dziadka, którego pamiętałam
z dzieciństwa. Były to dwie chwile oddzielone w czasie prawie wiekiem
(dziadek urodził się w roku 1910), w przestrzeni tysiącami kilometrów
(zapadła wioska na Ukrainie i miasto Hamilton w Kanadzie), trzema
językami urzędowymi (polskim, rosyjskim i łaciną), paroma systemami
politycznymi oraz dwiema religiami (chrzest odbył się w kościele
rzymsko-katolickim, a mikrofilmy czytałam w Family History Library
przy kościele mormońskim). Nagle poprzez te przeróżne otchłanie
odczułam niezwykły, niemal fizyczny, kontakt z tym Piotrem Wiśniowskim,
którego znałam jako starego mężczyznę, a którego nagle wyobraziłam
sobie jako bezbronnego noworodka.
Podobnie dzieje się i z dalszymi przodkami. Dotychczas bezimienni
i nieznani stają jak żywi przed oczami. Chcemy – nie! czujemy,
że musimy dowiedzieć się o nich więcej. Próbujemy wyobrazić sobie
jak wyglądali, jak żyli, jak spędzali dni, gdzie mieszkali, w jakiej
wiosce, domu, w jakich warunkach. Sięgamy po mapy, kroniki parafii,
historyczne lub etnograficzne książki popularno-naukowe, literaturę
piękną aby sobie tych nieznanych, przez wieki zaginionych przodków
przybliżyć. Z końca świata jedziemy do kościoła gdzie odbyły się
ich chrzciny, na cmentarz gdzie zostali pochowani, z namaszczeniem
oglądamy księgi w archiwach lub w parafiach. Robimy zdjęcia ziemi,
na której stały ich domy.
Genealogia jest odkrywaniem tajemnicy, pełnym magii zbliżeniem
do tych, którzy choć odeszli, nadal w nas żyją. Praca nad genealogią
własnej rodziny to nie tylko odnotowanie połączeń rodzinnych, to
przede wszystkim próba zrozumienia naszych przodków i ich świata.
Emocjonalne podejście do prac genalogicznych - to zaangażowanie
uczuciowe, jest zupełnie zrozumiałe: przecież chodzi o nas samych
– gdyby nasi przodkowie nie przetrwali, to nas by tutaj dzisiaj
nie było.
Zapraszam wszystkich do wspaniałej przygody.
Małgorzata Nowaczyk
* „The document gives me a great deal of unknown information –
forgotten by my mother. I learn my grandmother’s wartime name
– Juliana Ambroziak; a date of birth which may or may not be
accurate – May 15, 1882; a place of birth, Biala Podlaska; and
a father’s name, Szulim Baila. I also learn that she died of
a brain haemorrage in Łódź hospital on October 13, 1948. [
]
I am thrilled by this document, despite the sadness it evokes.
I have two copies made of if – one for myself, one for my mother.”
Lisa Appignanesi „Losing the Dead. A family memoir.”; strona 196,
McArthur and Company, Toronto, 1999.
Odzyskany dokument zawiera wiele niezanaych danych, o których moja
matka zapomniała. Dowiaduję się jak nazywała się moja babka podczas
wojny – Juliana Ambroziak; jej datę urodzenia, która być może
nie jest prawdziwa – 15 maja 1882; miejsce urodzenia, Biała Podlaska;
oraz imię jej ojca, Szulim Baila. Dowiaduję się także, że zmarła
na wylew krwi do mózgu w łódzkim szpitalu 13 października 1948
roku [...] Jestem nim zachwycona, mimo iż ten wywołuje we mnie
smutek. Zamawiam dwie kopie – jedną dla siebie, jedną dla mojej
matki. [tłumaczenie MJN]
Spis rzeczy
Wstęp. Moja droga do genealogii
Rozdział pierwszy. Podstawowe pojęcia
Rodzina i rody, krewni i powinowaci
Przodkowie i potomkowie
Po mieczu i po kądzieli
Drzewo genealogiczne a wywód przodków
Stopień pokrewieństwa
Genealogia a historia rodzinna
Rozdział drugi. Genealog i najbliższa rodzina
Genealog o sobie
Rozmowa z babcią, dziadkiem i bardzo daleką kuzynką
Sprzęt
Rekwizyty. Fotografie, albumy, dokumenty
Tematy tabu
Rodzinne legendy
Genealodzy w rodzinie?
Genealodzy zapaleńcy, czyli przekaż dalej
Wcześniejsze pokolenia, czyli po nitce do kłębka
Przykład 1. Powikłane poszukiwania prababki Heleny
Przykład 2. Rozmowa z panią Anną Banaszak z Horyńca zorganizowana
przez ocean
Przykład 3. „Epidemia cholery” na Ukrainie na początku XX wieku
Przykład 4. Międzynarodowa współpraca genealogów amatorów. Życiorys
Józefy Koperek
Przykład 5. Akt zgonu Kajetana Brachaczka. Cierpliwość jest niezbędna
Rozdział trzeci. Jak szukać, aby nie błądzić, czyli pięć etapów
poszukiwań genealogicznych
Etap pierwszy. Co wiemy na pewno?
Etap drugi. Których danych brakuje?
Etap trzeci. Jak wypełnić luki?
Etap czwarty. Gdzie szukać potrzebnych dokumentów?
Etap piąty. Co wynika z dotychczasowych poszukiwań?
Zasady analizy materiałów źródłowych
Przykład 6. Poszukiwanie Konstancji Samojednik. Analiza źródeł
Przykład 7. Poszukiwanie ojca Józefy Koperczanki vel Koperek, mojej
praprababki
Przykład 8. Nazwisko panieńskie babki mojego pradziadka. Błędy
w dokumentach pierwotnych
Przykład 9. Dwa małżeństwa Józefy Koperek. Błędy w dokumentach
pochodnych
Przykład 10. Data urodzenia Marianny Rogalskiej, mojej prababki.
Błędy kopistów
Przykład 11. Moje świadectwa szkolne. Powielanie błędów w dokumentach
pochodnych
Rozdział czwarty. Jak i gdzie szukać naszych przodków, czyli o
źródłach
Materiały przydatne w pracach genealogicznych i jak do nich dotrzeć
Krótka historia ksiąg stanu cywilnego
Urząd stanu cywilnego
Jak otrzymać dokument z urzędu stanu cywilnego
Rodzaje dokumentów urzędu stanu cywilnego
Opłaty skarbowe
Wykazanie pokrewieństwa
Akta stanu cywilnego w innych językach
Wzór podania o odpis aktu stanu cywilnego
Księgi parafialne
Inne rodzaje ksiąg parafialnych i kościelnych
Spisy ludności
Specyficzne akta i dokumenty poszczególnych warstw społecznych
Szlachta
Mieszczanie
Chłopi
Inne dokumenty i archiwa
Archiwa państwowe
Pracownia naukowa
Zasady korzystania
Kopiowanie dokumentów
Archiwa kościelne
Niezbędnik genealoga do pracy w archiwum
Biblioteki
Atlasy, mapy, słowniki geograficzne
Publikacje genealogiczne
Cmentarze
Archiwa cmentarne
Nagrobki
Publikacje cmentarne
Praca genealoga na cmentarzu
Inwentaryzacja grobów
Fotografia dokumentarna nagrobków
Internet
Polskie archiwa państwowe
SEZAM (System Ewidencji Zasobu Archiwalnego)
IZA (Inwentarze Zespołów Archiwalnych)
PRADZIAD (Program Rejestracji Akt Metrykalnych i Stanu Cywilnego)
Prywatne witryny rodzinne i genealogiczne
Ancestry.com, Genealogy.com oraz RootsWeb
Cindi’s List
Ellis Island oraz Pier 21
FamilySearch
JewishGen
PolandGenWeb
PolishRoots
Jak i kiedy można znaleźć przodka w internetowych bazach genealogicznych?
Uwaga końcowa
Inne źródła
Przykład 12. Akta narracyjne z okresu Księstwa Warszawskiego
Rozdział piąty. Jak rozpoznać naszych przodków, czyli o nazwiskach
Nazwisko dzisiaj
Krótka historia nazwisk polskich
Rodzaje nazwisk polskich
Nazwiska pochodzenia obcego
Nazwiska kobiet
Frekwencja występowania nazwisk
Geograficzne rozmieszczenie nazwisk
Powstawanie i pochodzenie gniazd geograficznych nazwisk
Nazwisko jako narzędzie poszukiwań genealogicznych
Poszukiwania jedynie na podstawie nazwiska
Zmiany w pisowni nazwisk w XX wieku
Szukanie według nazwiska w Internecie
Przykład 13. Ustalenie nazwiska przodka na podstawie nazwiska panieńskiego
jego córki
Przykład 14. Nazwisko Brachaczek. Analiza kartograficzna: gniazdo
geograficzne czy rodzinne?
Przykład 15. Nazwisko Samojednik. Analiza etymologiczna
Przykład 16. Nazwisko Knobloch i jego wersje. Chłopskie nazwisko
z ośmiowiecznym rodowodem
Przykład 17. Jak dzięki Internetowi znalazłam w Kanadzie prastryja
sprzed wieku
Rozdział szósty. Jak porozumieć się z naszymi przodkami (lub przynajmniej
zrozumieć, co o nich pisano)
Łacina
Pismo niemieckie
Cyrylica i grażdanka
Odczytywanie starych rękopisów
Odczytywanie mikrofilmów
Przepisywanie dokumentów
Transkrypty dokumentów
Jak wydobyć wszystkie możliwe informacje z dokumentu, czyli metoda
wyżymaczki
Jak zapisać dokument w celach bibliograficznych
Przykład 18. Transkrypt oraz tłumaczenie aktu chrztu w języku rosyjskim
Przykład 19. Akt chrztu Jana Nowaczyka. Odczytanie imienia matki
Przykład 20. Transkrypty aktów chrztu z Czachorowa, parafia Gostyń
Przykład 21. Podanie Wojciecha Nowaczyka o przyjęcie do Związku
Powstańców Wielkopolskich
Przykład 22. Akt ślubu z roku 1746
Rozdział siódmy. Jak przedstawić naszych przodków współczesnym
oraz potomkom, czyli genealogiczne systemy zapisu i numerowania
Podstawowe zasady zapisów genealogicznych
Systemy numeracji tabel genealogicznych
Systemy numerowania przodków
System Ahnentafel
System Hagera
Systemy numerowania potomków
System Henry’ego
System D’Aboville’a
System rejestrowy
System źródłowy
System de Villiersa i Pamy
Łączone systemy przodków i potomków.
Genealogiczne programy komputerowe
Przykład 23. Wywód przodków Małgorzaty Nowaczyk zapisany w systemie
Ahnentafel
Przykład 24. Częściowa tablica potomków Walentego Nowaczyka zapisana
w systemie NGSQ
Rozdział ósmy. Jak postawić diagnozę dwa wieki później, czyli
na co umierali nasi przodkowie
Mors, czyli skąd wziąć dane o śmierci przodków
Liber Mortuoroum jako źródło danych metrykalnych
Liber Mortuorum jako źródło informacji medycznych
Morbus, czyli rozpoznawanie chorób po upływie wieków
Choroby wewnętrzne
Choroby układu nerwowego
Choroby nowotworowe
Pestis, czyli choroby zakaźne
Multiplicatio, czyli choroby okołoporodowe i choroby dzieci
Powikłania ciąży oraz porodu
Ciąża mnoga
Hereditas, czyli choroby dziedziczne oraz uwarunkowane genetycznie
Mors improvisa, czyli śmierć nienaturalna i wypadki
Rozdział dziewiąty. Genetyka w służbie genealogii
Genealogia, biotechnologia i biznes
Ale nie śpieszmy się
Genetyka molekularna dla początkujących
Genetyczne badania tożsamości
Genetyczne badania pochodzenia
Dziedziczenie żeńskie. DNA mitochondrialny
Europejskie klany mitochondrialne
Dziedziczenie męskie. Chromosom Y i yDNA
Zakończenie. Krótka historia genealogii, czyli co nas tak do niej
ciągnie?
Aneksy
1. Dekalog genealoga amatora
2. Vademecum rozmów o genealogii
3. Vademecum czytania dokumentów
4. Słowniczek pojęć genealogicznych
5. Słowniczek współczesnych określeń członków rodziny
6. Słowniczek staropolskich określeń członków rodziny
7. Kalendarze oraz święta w dawnej Polsce
8. Łacińsko-polski słowniczek imion
9. Genealogiczny słowniczek łacińsko-polski
10. Genealogiczny słowniczek niemiecko-polski
11. Genealogiczny słowniczek rosyjsko-polski
12. Genealogiczne bazy danych witryny internetowej FamilySearch
13. Idealny genealogiczny program komputerowy
Wybrana literatura
Spis przykładów
Spis tabel i zestawień
Spis ilustracji
|