Janusz Degler
WITKACEGO PORTRET
WIELOKROTNY

Szkice i materiały do biografii (1918-1939)
wydanie pierwsze, oprawa twarda,
ilustracje czarno-białe, 560 s.
cena katalogowa 44,90 zł / po rabacie 37,43 zł
ISBN 978-83-06-03214-7

18 września przypada 70. rocznica śmierci Stanisława Ignacego Witkiewicza

   Tom szkiców i artykułów najwybitniejszego dziś znawcy twórczości i życia Stanisława Ignacego Witkiewicza jest prawdziwym wydarzeniem. To suma ogromnej pracy, jaką prof. Janusz Degler włożył i wkłada nadal w odkrywanie Witkacego. To zbudowana z niejednorodnych elementów, ale niezwykle zmyślna architektonicznie quasi-biografia twórcy.
Część pierwszą stanowi Kronika życia i twórczości Witkacego (1918-1939), obejmująca dojrzałe lata twórcy: bardzo solidny przyczynek do biografii Witkiewicza juniora.
   To z jednej strony drobiazgowy zapis codzienności Witkacego, opis budowany niejednokrotnie z cytatów z listów Witkacego, w których nieraz uzewnętrzniał się bardzo szczegółowo. Z drugiej zaś strony to zarys najistotniejszych wątków z życia autora Pożegnania jesieni.
    Wątki owe wydobywa i rozwija prof. Janusz Degler w niezwykle ciekawy sposób w zbiorze szkiców i artykułów pomieszczonych w części drugiej. Przynoszą one wnikliwy opis życia Witkacego-twórcy, Witkacego-filozofa, wreszcie, a może przede wszystkim Witkacego-męża.
   W części trzeciej autor tomu jeszcze dokładniej bierze pod lupę codzienność Stanisława Ignacego: prezentując korespondencję Witkacego z bliskimi twórcy osobami (m.in. Kornelem Makuszyńskim i Jerzym Eugeniuszem Płomieńskim), wysnuwa coraz to cieńsze, subtelniejsze nici z „kłębowiska zwanego Witkacym”. Bogate i szczegółowe komentarze prof. Janusza Deglera do listów przekonują, że nie ma w tej chwili równie kompetentnej i rzetelnej osoby, która mogłaby się zajmować spuścizną epistolograficzną Witkacego.
   Tom kończy Appendix, a w nim arcyciekawy szkic opisujący pobyt Witkacego w Piotrogrodzie, a więc wnikający w najmniej znaną kartę biografii twórcy, osnutą tajemnicą i domysłami, stawiający życie i dzieło Witkacego w nowym świetle, oparty na dokumentach z Centralnego Państwowego Archiwum Wojskowo-Historycznego w Moskwie. Tom opatrzony został Spisem opublikowanych listów Stanisława Ignacego Witkiewicza, bogato zilustrowany: wiele zdjęć publikowanych jest po raz pierwszy.


Degler nie ocenia ani Witkacego, ani jego kobiet. Na zimno relacjonuje szaleństwa pisarza.
I zrzuca z niego maski. Żadnego kontrowersyjnego tematu nie pominął i w efekcie napisał najlepszą chyba pracę poświęconą autorowi „Nienasycenia".

Piotr Kępiński, „Newsweek”

Janusz Degler w „Witkacego portrecie wielokrotnym" tropi pseudosensacje i obala fałszywe mity.

Monika Kuc, „Rzeczpospolita”

PATRONI MEDIALNI


Ale co nas obchodzą przeżycia ludzi zwykłych?
U artystów zamieniają się one na coś innego,
przenoszą się w inny wymiar i dlatego każdy
szczegół z życia artysty ma taką szaloną wartość,
dlatego to aż do śmieszności zajmują się
szczegółami tymi biografowie.
(S. I. Witkiewicz, Sonata Belzebuba,
czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarz
, akt I)

KRONIKA ŻYCIA I TWÓRCZOŚCI STANISŁAWA IGNACEGO WITKIEWICZA – 1924

1924

18 I. Ogłasza w „Kurierze Porannym” list otwarty: „Poszukuję człowieka (względnie konsorcjum) z grubymi pieniędzmi, który(e) by chciał(o) założyć pismo artystyczno- krytyczne pod moją redakcją w związku z ludźmi, których ja bym wybrał. Kierunek wyznaczony byłby przez rzeczową polemikę wszystkich ze wszystkimi. Na razie za wskaźnik kierunku mogłyby służyć moje prace teoretyczne: Nowe formy w malarstwie, Szkice estetyczne, Teatr . Do administracji nie wtrącałbym się zupełnie i ograniczyłbym się tylko do dostarczania materiałów, w czym musiałbym mieć zupełną swobodę. Ja i inni współpracownicy byliby płatni od wiersza. Miejsce wydawania obojętne. Proszę inne pisma o przedrukowanie tej odezwy”. Odezwę przedrukował tylko „Przegląd Warszawski” (nr 32), a nikt na nią nie odpowiedział.
5 II. Ukończył brulion Sztuki w 3 aktach i 4 odsłonach pt. Normalny człowiek. Donosi Żuławskiej: „Mam w projekcie 7 sztuk i około 100 obrazów”, i dodaje: „Czekam na najgorsze, tj. ból fizyczny, ślepotę, pożar i zidiocenie” (LŻ).
31 III. Dwutygodnik „Ekran i Scena” rozpoczyna druk w czterech odcinkach Krytyki artykułu Karola Irzykowskiego pt. „Uwagi na temat tzw. upadku twórczości dramatycznej(Z powodu artykułu K. Irzykowskiego w „Scenie Polskiej”, zeszyt 4-5-6, 1923). Irzykowski replikuje artykułem W odpowiedzi St. I. Witkiewiczowi, stwierdzając: „Za gładko Pan jedzie, trzeba Panu tarcia. Ale wątpię, czy się to Panu na co przyda. Jest w Pańskich pismach teoretycznych jakiś upór i nieelastyczność, które dyskusję z Nim czynią z góry beznadziejną. Wiem, że Pańskie pojmowanie Formy jest inne. Nie ma Pan na myśli «techniki», lecz coś innego. Tu zaczyna się Pańska mistyka formy, która dla nas jest mistyfikacją” („Ekran i Scena” nr 8-9).
1 IV. W Salonie Czesława Garlińskiego otwarcie wystawy obrazów Witkiewicza i Rafała Malczewskiego. Pokazuje 32 obrazy ze zbiorów prywatnych pp. Żeleńskich i Jaworskich. W krótkim wstępie do katalogu wyjaśnia pojęcie dekoracyjności w malarstwie (Dz 10).
13 IV. W wywiadzie dla „Wiadomości Literackich” (nr 15) oświadcza: „Sądzę, że położenie artystów u nas jest, z małymi wyjątkami, fatalne. Zasadniczy ton naszego społeczeństwa w stosunku do ludzi tworzących coś nowego w sztuce jest wrogi. Jeśli nie traktuje się ich jako wrogów (urojonych) wszelkich pozytywnych wartości społecznych i narodowych i fałszywie (jako naturalizm) pojętej sztuki, to w najlepszym razie uważa się ich za nieszkodliwych błaznów, nad którymi można się przynajmniej pośmiać. [...] Co do mnie, potrzebowałbym drobnostki: 1. dobrej pracowni i dobrych materiałów; 2. własnego pisma dla przeprowadzenia dalszej walki teoretycznej; 3. teatru, w którym mógłbym dokonać realizacji moich sztuk teatralnych. Bez tego nie będę mógł wykonać zamierzonych planów i może z czasem ktoś tego oprócz mnie będzie żałował” (BK).
26 IV. W Teatrze Miejskim w Toruniu kolejna prapremiera: Wariat i zakonnica pod złagodzonym tytułem Wariat i pielęgniarka . Zakazano wstępu na widownię młodzieży szkolnej i akademickiej oraz żołnierzom, ograniczono liczbę widzów, zamykając balkony. „To się nazywa połączyć odwagę z ostrożnością” – pisał Boy, przyznając zarazem, iż „sympatyczna scena toruńska żywi tę szlachetną ambicję, aby być awangardą polskiego teatru” („Kurier Poranny” nr 109). Premiera była sukcesem – autora wywołano i oklaskiwano, ale po trzech spektaklach sztuka zeszła z afisza. Recenzentka „Słowa Pomorskiego” uważała, że teatr toruński, który „ma wszak zadania przede wszystkim pedagogiczno-oświatowe” nie powinien w ogóle jej grać (JD).
1 V. W Konfraterni Artystów i Literatów w Toruniu wygłasza odczyt pt. Problem realizmu
w teatrze. Poznaje Romana Ingardena, który wspomina: „Odczyt był nieprzejrzysty, monotonny a zbyt szybko czytany. Prelegent rozpoczął go uwagą, że nie wie, czy będzie mógł dobrze mówić, bo wypił za mało alkoholu. Oficjalna dyskusja obracała się raczej dokoła kilku ogólników. Witkiewicz zachowywał się w tym wszystkim jak ktoś, kto chce znacznie więcej reprezentować, niż to, czym jest faktycznie. Słowem, Witkiewicz – jak później się o tym przekonałem – był taki, jakim się przeważnie prezentował w obcym sobie towarzystwie: dość nonszalancki, impertynencko uprzejmy, ze znaczną dozą zaznaczanej swej wyższości i robionej pewności siebie”20. – W maju w Pałacu Sztuki we Lwowie odbywa się Salon Wiosenny, zorganizowany przez Towarzystwo Sztuk Pięknych. Uczestniczą m.in. T. Czyżewski, J. Starzyński, K. Winkler i Witkiewicz. „Mistrzowska orkiestracja barwna i ornamentalna, dekoracyjna jednopłaszczyznowość cechuje prace teoretyka formizmu polskiego p. Ignacego Witkiewicza. Są to pouczające ilustracje jego teorii Czystej Formy” („Kurier Lwowski” 6 VII).
11 V. Powraca do pracy nad „główniakiem”.
15 V. Credo Stanisława Ignacego Witkiewicza – takim podtytułem redakcja „Przeglądu Teatralnego i Muzycznego” (red. J. N. Miller) opatrzyła jego artykuł pt. O rzeczowość krytyki. Przyjmuje propozycję stałego pisania w rubryce „Krytyka krytyki”. Zdołał ogłosić jeszcze jeden artykuł „Wariat i pielęgniarka” i Pani Sato, polemizujący z recenzją Zofii Guzowskiej z prapremiery toruńskiej (nr 4), bo pismo przestało wychodzić.
25 V. W Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Toruniu zostaje otwarta Wystawa Portretów Stanisława Ignacego Witkiewicza, wykonanych w Toruniu i przedstawiających osoby ze środowiska tego miasta. „Stoimy wobec wielkiego, wobec genialnego talentu malarskiego, który imponuje i zadziwia śmiałością rysunku i kompozycji, róż norodnością i swobodą środków technicznych, bogactwem barw. [...] Witkiewicz-artysta związany jest z realizmem, a nawet naturalizmem – pomimo wszystko, związany jest temperamentem i krwią – do formizmu pchają go jego własne teorie malarskie, wyrafinowany mózg teoretyka i metafizyka, któremu realne formy bytu wystarczyć nie mogą. I w tym rozdwojeniu, w ciągłej walce i zmaganiu się ze sobą tych dwóch elementów twórczych tkwi tajemnicza i sugestywna siła talentu malarskiego Witkiewicza. Tworzy on w malarstwie swój własny styl. Pomiędzy nim a współczesnymi mu «młodymi» jakkolwiek by się nazywali: futurystami, formistami czy ekspresjonistami, nie ma nic wspólnego. W okresie dawniejszym może cokolwiek przypominał przedwcześnie zmarłego artystę, Wojtkiewicza. Dziś – śmiałością kompozycji i pewnością rysunku jednego tylko przypomina mistrza – Stanisława Wyspiańskiego” (K. Żuławska, Wystawa portretów St. I. Witkiewicza, „Słowo Pomorskie” 11 VI).

(...)

Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz, czyli

PSYCHOMACHIA MAŁŻEŃSKA

(...)

Separacja doskwierała obojgu, a jemu przysporzyła prawdziwych cierpień. Jadwiga jednak długo pozostała nieczuła na jego błagalne prośby o porozumienie i przyjazd do Zakopanego. Odmawia mu także zgody na zatrzymanie się w jej mieszkaniu podczas pobytu w Warszawie, co zmusza go do szukania tymczasowego locum u przyjaciół. Możliwość rozwodu autentycznie go przeraża. Pisze zatem niemal codziennie, zapewniając nie tylko o swej miłości, ale przede wszystkim starając się przekonać ją o znaczeniu ich związku dla nich obojga. Kolejne listy i telegramy dobrze oddają emocjonalną temperaturę tej osobliwej psychomachii małżeńskiej. „Jestem w stanie o s t a t e c z n e j rozpaczy. [...] Błagam Cię, przyjedź” (15/16 II 1927); „Nie masz pojęcia, jak cierpię nad tym wszystkim i jak jestem do Ciebie przywiązany” (19 V 1927); „Błagam Cię, zgódź się na mnie takiego, jakim jestem, i nie bierz na smycz. Drugiego nie znajdziesz – to nie ma co” (22 VI 1927); „Jestem do Ciebie strasznie przywiązany i życie bez Ciebie jest dla mnie nieznośne” (12 VII 1927); „Błagam Cię, pogódź się ze mną i bierz mnie takim, jakim jestem” (18 VII 1927); „...błagam Cię na wszystko, nawróć się na mnie” (5 VIII 1927); „Chciałem zachować Ciebie do końca życia. Ale poczucie łańcucha zależy nie ode mnie. Tylko od Ciebie także. [...] Nie wiem, co bym dał, aby się pogodzić z Tobą. A jednocześnie tak się boję strasznie, żebyśmy nie poczuli się źle. Trzeba zrobić eksperyment tego życia na nowych podstawach, bo teoretycznie do niczego nie dojdziemy”(12 VIII 1927); „Potwornie Cię wprost kocham i tęsknię za Tobą. Nie masz pojęcia, jakie parszywe jest moje życie bez Ciebie. Tylko w związku z Tobą można wytrzymać tę pospolitość i marność egzystencji” (19 X 1927); „Jeśli mnie opuścisz, zginę. Musimy się pogodzić” (5 XII 1927); „Zginiemy marnie oboje bez siebie. Lepsze jest jednak dla Ciebie życie ze mną, mimo wszystko, niż rozstanie” (4 XII 1927); „N i e   m o g ę
ż y ć    b e z    C i e b i e i jestem potwornie nieszczęśliwy. [...] Tak – to jest W. M. [Wielka Miłość] i rozstać się z Tobą n i e   m o g ę, bo Cię kocham i koniec. Kiedy przyjedziesz? (5 XII 1927); „Nie mogę bez Ciebie żyć i i ciągle płaczę. Jestem w zupełnej rozpaczy (z czysto egoistycznych powodów), a jeśli do tego pomyślę, że Ciebie krzywdzę i że Ty cierpisz przeze mnie, to kiszki mi się rozrywają. To śmieszne, ale pisząc ten list, płaczę jak bóbr. Nie opuszczaj mnie, bo się zabiję albo zwariuję” (6 XII 1927); „Jeśli mnie opuścisz, będziesz miała ciężki grzech na sumieniu, a sama mówiłaś Matce i pisałaś do Ojca, że oprócz mnie nikogo nie masz” (8 XII 1927). Separacja nie oznaczała zerwania kontaktów. Jadwiga nadal jest pełnomocnikiem spraw i interesów swego męża w Warszawie. Spełnia jego różne polecenia i prośby, porozumiewa się z wydawcą i redaktorami, dopomina się o należne honoraria, rozmawia z Szyfmanem o możliwości wystawienia Gyubala Wahazara oraz przepisuje na maszynie, a potem robi korekty artykułów do „Przeglądu Wieczornego”, z którym Witkacy nawiązał współpracę w maju 1927 roku. On natomiast stara się przesyłać jej co miesiąc dwieście złotych na utrzymanie i pokrycie wydatków. Zobowiązał się do tego po jej powrocie na stałe do Warszawy w marcu 1925 roku, kierując się zasadą, że honor męża nie pozwala, aby żona pracowała. Było to nie lada wyzwanie, ponieważ podstawowe źródło dochodu stanowiła działalność Firmy Portretowej „S. I. Witkiewicz”, której zarobki nie należały do wygórowanych i coraz częściej trzeba było przeznaczać je na pokrycie strat, jakie przynosiły pensjonaty prowadzone przez matkę. Gdy brakowało pieniędzy, upoważniał Jadwigę do wyegzekwowania ich od osób zalegających z zapłatą za wykonane portrety. Trudna sytuacja materialna zmusza go do niezwykle intensywnej pracy i niemal seryjnego malowania portretów. Na szczęście Firma cieszy się dobrą renomą, a do jej popularności przyczyniły się portretowane osobistości ze świata polityki i sztuki, a także wydany w roku 1928 żartobliwy regulamin, określający obowiązki klienta. Oboje próbują zażegnać konflikt i ustalić warunki porozumienia. Nie było to jednak łatwe, o czym świadczy odpowiedź Witkacego na kolejną propozycję Jadwigi: „Kiedy ja czekam listu ze zgodą, Ty stajesz dęba na wszystkie kopyta. Propozycja dokładnego powrotu do dawnego stanu rzeczy z rozstaniem na dłuższe okresy i gwarancjami podczas tychże wytrąciła mnie rzeczywiście z równowagi.
2 wersję przyjąłem bez zastrzeżeń. Ale takie słowa jak: konkubina, garsoniera, zdrada, kobiety inne itp., muszą być wykluczone z rozmów. Są to ogniwa łańcucha. Muszę móc chodzić, gdzie chcę, z kim chcę, na wycieczki np., nie mogę być w przykry sposób inwigilowany i kontrolowany. Mogę się uperfumować, włożyć coś na siebie itp. bez szykan itp. Gwarantuję brak przykrości podczas pobytów Twoich w Zakopanem. Wykluczam moją minę i moje usposobienie, które nie mogą być zawsze najszczęśliwsze, bo jestem człowiekiem nieszczęśliwym – na to rady nie ma i nie będzie. Nie chcę się z nikim żenić i chcę Ciebie jako żony tego typu na całe życie” (17 VIII 1927). Próbuje pomóc im matka Witkacego, zapraszając Jadwigę do przyjazdu i zapewniając, iż „będziemy się starali o jak najdalej idące ustępstwa” oraz przekonując, że „na tej drodze możemy przyjść do porozumienia prędzej niż umawiając się listownie”. Po upływie niemal roku udaje się osiągnąć porozumienie. Jadwiga ustępuje i zgadza się, aby Witkacy przyjechał i zatrzymał się u niej. Jego krótki pobyt w Warszawie w listopadzie 1927 roku na tyle poprawia ich stosunki, że z kolei możliwy jest pod koniec stycznia 1928 roku jej przyjazd do Zakopanego na dłużej. Z pewnością porozumieli się wtedy w kwestii warunków przyszłości ich małżeństwa. Dla niego fundamentem trwałości tego związku miała być wzajemna tolerancja. Usiłuje zatem przekonać Jadwigę, że związki z innymi kobietami nie mają żadnego wpływu na jego uczucia do niej. Przywołuje przykłady znajomych kobiet, które nie tylko nie żywią pretensji do mężów, że są zdradzane, ale nawet to aprobują. I konsekwentnie powtarza: „Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz” (22 I 1929). W końcu Jadwiga przyjęła warunki męża, godząc się, iż nie będzie jedyną kobietą w jego życiu. Pozwala mu to otwarcie informować ją o nowych znajomościach i perypetiach erotycznych: „Nie ma żadnej g. p. [grande passion], tylko dwie pop[rze]dnie zdradziłem z trzecią, w lepszym gatunku. Ale Ciebie zawsze kocham i takiej g.p., jak miałem do Ciebie, już na pewno w życiu mieć nie będę. Ale mimo to jestem daleki bardzo od szczęścia. Do Hal[iny] J[udt] zniechęciłem się i przestała mi się podobać def[initywnie]. Ozerkowska zmanierowała się i nie chce się rozdławdziewiczyć – więc co mi po niej” (16 IX 1928). Jednocześnie lojalnie zapewnia:„Wiedz, że nie kocham nikogo prócz Ciebie, a reszta to zabawa” (22 VII 1929). Tych słów na pewno nie można odnieść do Czesławy Oknińskiej-Korzeniowskiej, którą poznał w lutym 1929 roku w Zakopanem. Wśród listów z tego roku zachowała się kartka z kalendarza z poczynioną przez niego adnotacją: „24 II – Korzeniowska”. Wtedy właśnie wykonał jej pierwszy portret. Gdy zobaczyła go Jadwiga, krótko skomentowała: „Widzę, że uciułałeś sobie nową kobietę”. Myliła się. Młodsza o siedemnaście lat Czesia stała się wielką miłością Witkacego.

(...)

*przypisy pominięto

SPIS RZECZY

WITKACEGO PORTRET WIELOKROTNY
KRONIKA ŻYCIA I TWÓRCZOŚCI STANISŁAWA IGNACEGO WITKIEWICZA
(LIPIEC 1918 - WRZESIEŃ 1939)

PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA
Podpis „Witkacy” jest równie ważny, a nawet może wyraża większą wagę do rzeczy tak podpisanych zaczynając od 1918 r . Witkacy wśród formistów

Powtarzam Ci po raz ostatni, że Cię kocham. Witkacy się żeni

Może trzeba będzie puknąć w powietrze. O „sprawie honorowej” z Karolem Stryjeńskim

Witkacy oszukany, czyli jak nie doszło do „wybicia okna na Europę”

Sztuką nie jest i być nie może. Witkacy i kino

Piszę coraz piekielniejsze rzeczy w powieści.
O powstawaniu i recepcji „Nienasycenia”

Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz, czyli psychomachia małżeńska

Kim byli współautorzy Narkotyków

Debora Vogel: „Witkiewicza należy mierzyć miarą potrzeb”
Aneks. Debora Vogel, Pozycja St. I. Witkiewicza we współczesnej kulturze polskiej

Pańskie poglądy mam we krwi. O przyjaźni Witkacego z Hansem Corneliusem
Aneks. List Hansa Corneliusa do Czesławy Oknińskiej-Korzeniowskiej

„Dziwne materii pomięszanie”. Nieznane notatki Witkacego

Jestem jak otwarta rana. 151 dni z życia Witkiewicza
Aneks. List Czesławy Oknińskiej-Korzeniowskiej do Marii i Edmunda Strążyskich

Ostatnie lato

LITOPISANIE

Listopisanie Witkacego

Zakopiańczyk w stanie wysoce jeszcze embrionalnym. Listy do Kornela Makuszyńskiego
Aneks. Kornel Makuszyński, Moje listy (XXI). List z Warszawy

Odradzam Zakopane. Listy do Edmunda Wiercińskiego

Szkoda, że Cię tu nie ma.. Listy do Kazimierza Czachowskiego
Aneks. List Kazimierza Czachowskiego do Stanisława Ignacego Witkiewicza

Rysuję nowosądeczan po 50 zł. Listy do Heleny i Franciszka Maciaków

Mam poczucie końca życia i zdaje się, że się z tego wszystkiego już nie wygrzebię.
Listy do Jerzego Eugeniusza Płomieńskiego
Aneks
1. List Witkiewicza
2. Komentarz Płomieńskiego

APPENDIX

Patrzyłem na to jak z loży. O pobycie Witkacego w Rosji w świetle
Aneks
1. List Stanisława Ignacego Witkiewicza do Bronisława Malinowskiego
2. List Anieli Jałowieckiej do Marii Witkiewiczowej
3. Przebieg służby („Posłużnyj spisok”) porucznika piechoty przynależnego do Lejb-Gwardii Pawłowskiego Pułku Wi t k i e w i c z a
4. Dziennik działań wojennych od 1 do 22 lipca 1916
5. Świadectwo Komisji Lekarskiej
6. List Karola Szymanowskiego do Stanisława Ignacego Witkiewicza
7. Rozkaz o przyznaniu porucznikowi Stanisławowi Ignacemu Witkiewiczowi orderu św. Anny IV klasy
8. Recenzja Wystawy Dzieł Sztuki Artystów Polskich w Pałacu Aniczkowskim na Rzecz Macierzy Szkolnej
9. Pismo porucznika Stanisława Ignacego Witkiewicza do Dowództwa V-go Baonu Wojsk Wartowniczych i Etapowych w Krakowie na Podgórzu
10. Karta kwalifikacyjna dla Komisji Weryfikacyjnej
11. Curriculum Vitae Stanisława Ignacego Witkiewicza, porucznika rezerwy

Spis opublikowanych listów Stanisława Ignacego Witkiewicza
Nota bibliograficzna
Indeks osób
Spis ilustracji


zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 632 22 15
e-mail: handlowy@piw.pl