Seria: RODOWODY CYWILIZACJI

Stephen G. Miller
STAROŻYTNI OLIMPIJCZYCY
Sportowe życie antycznej Grecji

(Ancient Greek Athletics)
przełożyła z języka angielskiego Iwona Żółtowska
wydanie I
oprawa twarda, ilustracje barwne i czarno-białe, 256 s.
cena katalogowa 55,00 zł / po rabacie 41,25 zł
ISBN 83-06-03025-7

Pierwsze igrzyska sportowe odbyły się ponad dwa i pół tysiąca lat temu. W starożytności były one ważną częścią życia społecznego i politycznego. Dzisiejszy widz oceniłby je jako niezwykle brutalne, walki zapaśników i bokserów nierzadko kończyły się bowiem śmiercią lub kalectwem, a za przekroczenie obowiązujących zasad karano chłostą. W swojej książce Stephen G. Miller opisuje przebieg i charakter starożytnych igrzysk, opowiada o profesjonalistach i amatorach, odtwarza kult ciała i etos współzawodnictwa antycznych Greków. Przytacza także wiele interesujących faktów i ciekawostek związanych z zawodami oraz kreśli biografie największych zawodników.

Stephen G. Miller, jest emerytowanym profesorem archeologii klasycznej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, autorytetem w dziedzinie życia sportowego doby antyku. Przez trzydzieści trzy lata kierował pracami archeologicznymi w Nemei. Jego najważniejsze prace to: Arete: Greek Sports from Ancient Sources (1991), Excavations at Nemea II: The Early Hellenistic Stadium (2001), Excavations at Nemea III: The Coins (2004).


fragment

IGRZYSKA

     Wielki tłum czekał na procesję, a święty okrąg w Olimpii był otoczony mnóstwem namiotów, w których mieszkały tysiące kibiców. Wszyscy, nawet ludzie sławni, koczowali pospołu:

Platon, syn Aristona, nocował w Olimpii w towarzystwie nieznanych sobie ludzi, którzy także nie wiedzieli, kim jest. Do tego stopnia podbił ich i ujął swoim zachowaniem, gdy z prostotą dzielił z nimi posiłek i w ogóle spędzał w ich towarzystwie cały dzień, że obcy niezmiernie byli uradowani znajomością z takim człowiekiem. Nie wspomniał ani o Akademii, ani o Sokratesie; to tylko im powiedział, że ma na imię Platon. Gdy oni z kolei przybyli do Aten, przyjął ich niezwykle gościnnie. A przybysze poprosili: „Pokaż nam teraz, Platonie, twego imiennika, ucznia Sokratesa, i zaprowadź nas do Akademii, a przedstaw owemu mężowi, żebyśmy mogli się nacieszyć i tą znajomością.” Platon z łagodnym, jak zwykle, uśmiechem, odparł na to: „Przecież to ja nim jestem” (Klaudiusz Elian, Opowiastki rozmaite 4.9).12

     Gdy wszyscy przybysze znaleźli sobie miejsce, rozpalono ogniska i dym ofiar uniósł się ponad głowami zebranych. Rozległy się okrzyki przybyszów ze wszystkich krain i warstw społecznych. Jeden z antycznych pisarzy tak opisuje scenerię igrzysk istmijskich (zapewne chodzi o zawody z 359 roku p.n.e., poprzedzające o ponad 50 lat naszą olimpiadę): „Można było wówczas usłyszeć koło świątyni Posejdona tłum przeklętych sofistów wrzeszczących i złorzeczących sobie nawzajem oraz ich rzekomych uczniów w trakcie kłótni, ponadto wielu pismaków czytających swoje grafomańskie wypociny, mnóstwo poetów deklamujących utwory, z zachwytem przyjmowane przez resztę wierszopisów, gromady cudotwórców pokazujących sztuczki, rzesze jasnowidzów przepowiadających przyszłość, setki jurystów naginających prawo i niemało straganiarzy handlujących, czym się da” (Dion Chryzostom 8.9-12; A 145).
     Inne źródła wymieniają poetów, malarzy i rzeźbiarzy przybywających na igrzyska, żeby prezentować swoje dzieła i zabiegać o zlecenia od zwycięskich sportowców lub pobożnych pielgrzymów. Dodajmy, że gdy Herodot postanowił opublikować Dzieje, czytał je tłumom z ukończonego właśnie manuskryptu, siedząc w portyku na tyłach świątyni Zeusa. Wzmianka o handlarzach u Diona Chryzostoma nie dziwi, lecz podczas wykopalisk przeprowadzonych w Olimpii okazało się, że wszystkie oficjalnie zatwierdzone wagi używane w handlu do ważenia rozmaitych towarów pochodzą jedynie z V i początku IV wieku. Nasuwa się wniosek, że w czasach późniejszych stragany przeniesiono poza religijne centrum. Ponadto wszystkie wagi z wcześniejszego okresu znalezione w Altis, czyli w świętym okręgu, znajdowały się w północno-zachodnim narożniku, niedaleko wejścia; pośrodku sanktuarium, koło ołtarza Zeusa, nie było ani jednej.
     Cały ten zgiełk i zamęt trwał mimo ogromnych niewygód. Ukazują one dobitnie, co przybysze gotowi byli znosić, byle tylko uczestniczyć w igrzyskach: „A przecież w tym życiu trafia się wiele rzeczy bolesnych i przykrych. No a w Olimpii to wszystko kwiatami usłane? Nie prażycie się tam na słońcu? Nie tłoczycie na potęgę? Nie kąpiecie się w brudnej wodzie? Nie przemakacie do nitki, gdy leje? Nie puchną wam uszy od krzyków, wrzasków? Nie doznajecie innych przykrości i niewygód? Lecz jestem przekonany, że wszystkie te trudy podejmujecie i cierpliwie znosicie, ponieważ przemaga nad nimi rozkosz oglądania wspaniałych widowisk” (Epiktet, Diatryby 1.6.26-28).
     Wróćmy do poranka 7 sierpnia. Hellenodikowie musieli udać się ze sportowcami do buleuterion (domu rady), żeby dokonać ostatecznego określenia ich wieku i odebrać przysięgę. Podział na kategorie wiekowe odbywał się na podstawie rozmowy z samymi sportowcami, a także z ich ojcami, braćmi i trenerami. Kiedy wiek zawodnika został wreszcie ustalony, hellenodikai musieli jeszcze zdecydować, czy osiemnaste – lub dziewiętnastolatek jest na tyle dobrze rozwinięty, żeby startował w konkurencji andres (mężczyzn). Czytamy o zawodnikach, którzy mieli nocne koszmary, lękając się decydującej chwili (Artemidor z Daldis, Rozważania o snach... 5.13; A 93). Bywało, że choć przyszli z Elidy w grupie paides, tego dnia musieli przyjąć do wiadomości, że będą walczyć przeciwko mężczyznom. Oceniano również wiek koni, zapewne w tym samym miejscu i czasie, co lata sportowców.
     Klasyfikacja zawodników mogła przesądzić o zwycięstwie, toteż helleno-dikowie musieli składać przysięgę, że nie przyjmą łapówki i będą niezależni w ocenach. Gdy rzecz się decydowała, z pewnością było przy tym wiele zamieszania, przepychanek i kłótni wybuchających w momencie ustalania, do której kategorii zaliczają się ci czy owi młodzieńcy albo konie. Dodajmy zdenerwowanie gromady zwierząt podekscytowanych bliskością pewnego końskiego posągu, któremu Elejczycy przypisywali magiczną moc:

Nie jest ani największy, ani najpiękniejszy z posągów końskich, jakie znajdują się wewnątrz Altis. Przy tym ma ucięty ogon, co go czyni jeszcze brzydszym. Lecz ogiery nie tylko na wiosnę, lecz każdego dnia doznają na jego widok szczególniejszego podniecenia. Wbiegają do Altis, rwąc lejce lub nawet umykają woźnicom, wspinają się o wiele namiętniej, niż gdyby miały pokryć najpiękniejszą żywą, domową klacz. Ślizgają im się kopyta po brązie, jednak ich namiętność się nie wyczerpuje, rżą i z jeszcze gwałtowniejszym rozpędem skaczą na niego. Dopiero za pomocą batów i przy użyciu wszelkiej przemocy fizycznej zdoła się je uprowadzić. Inaczej mowy nie ma o odciągnięciu ich od tego brązu (Pauzaniasz 5.27.3-4).

     W buleuterion przed posągiem Zeusa z przydomkiem Horkios („strażnik obietnic”) składano następnie uroczystą przysięgę. Pauzaniasz tak opisuje tę scenę:

Ze wszystkich posągów Zeusa ten, który stoi w buleuterionie, jest wykonany po to szczególnie, aby budził grozę u przestępców. Ma przydomek Horkios, to jest Strzegący Przysięgi. Pioruny w obydwu rękach. Przy nim, nad pociętym w kawałki mięsem dzika, składają wedle zwyczaju przysięgę zawodnicy, ich ojcowie i bracia, że nie dopuszczą się żadnego przestępstwa na zawodach olimpijskich (5.24.9; A 90).

     Potem rozgrywano pierwszą konkurencję, lecz nie z udziałem sportowców. Przy ołtarzu stojącym u wejścia na stadion zmagali się salpinktai (trębacze) oraz kerykes (heroldowie). Zwycięzcy tych dwu konkurencji stanowili podczas antycznych igrzysk odpowiednik nieistniejącego wówczas systemu nagłaśniania oraz tablicy informacyjnej: zapowiadali kolejne dyscypliny, wzywali zawodników i ogłaszali imiona zwycięzców. 7 sierpnia 300 roku najlepszym trębaczem był Herodoros z Megary.
     Reszta dnia upłynie na zwiedzaniu, obserwowaniu tłumów i składaniu ofiar. Szczególnie zaaferowani będą właściciele koni, boagon hippiczny ma się odbyć nazajutrz. Spróbują obłaskawić wcielone w Taraxipposa złe duchy, które mogą pokrzyżować im szyki podczas gonitw na hipodromie.
     8 sierpnia o świcie z Prytanejon rusza procesja ku północno-zachodniemu narożnikowi Altis, gdzie płonie święty stos. Na czele kroczy kapłan Zeusa i odziani w purpurę hellenodikai z kijami służącymi do wymierzania chłosty za przewinienia. Orszak zatrzymuje się przy rozmieszczonych na terenie Altis sześćdziesięciu trzech ołtarzach rozmaitych bóstw. Takich świętych miejsc było więcej, lecz niektóre służyły do specjalnych celów, więc nie odwiedzano ich podczas składania zwyczajowych ofiar. Szczególny ołtarz, przy którym zatrzymywała się procesja, był poświęcony Zeusowi z przydomkiem Apomyios („odpędzający muchy”). Zważywszy na to, jak wielki tłum kłębił się w Olimpii, ile składano krwawych ofiar i pieczono mięsiwa, odpędzanie chmary owadów stawało się ważnym problemem.
     Przenosimy się na hipodrom. Trębacz gra hejnał, żeby przywołać kibiców. Następuje przegląd zawodników i ich koni. Gdy przechodzą, herold wykrzykuje imię każdego z nich, a także imię jego ojca i nazwę rodzinnego miasta-państwa. Podaje te informacje na wypadek, gdyby pojawiły się zastrzeżenia dotyczące czyjegoś udziału w olimpijskim agonie. Może kandydat na uczestnika jest winny morderstwa lub świętokradztwa? Pełnoprawny obywatel swego miasta-państwa czy wygnaniec? Czy to Grek? Przed rozpoczęciem każdej konkurencji zawodników poddawano takiemu przeglądowi.
     Pierwsza konkurencja, czyli tethrippon, była przeznaczona głównie dla arystokratów. Bogacze obnosili się ze swoją zamożnością. Na przykład Alkibiades w 416 roku wystawił siedem zaprzęgów (Isokrates 16.32-33; A 67 i Tukidydes 6.16.2; A 219), a w roku 388 znienawidzony tyran Dionizjusz z Syrakuz też wystąpił z kilkoma (Diodor Sycylijski 14.109; A 245). Tłum nie krył radości, gdy wszystkie się rozbiły. 8 sierpnia 300 roku zwycięzcą po raz kolejny został Teochristos z Kyreny.
     Pora na gonitwę jeźdźców (keles). Następnie odbędzie się wyścig dwukonnych zaprzęgów (synoris), późno dodany do programu igrzysk olimpijskich, ale pod koniec IV wieku dobrze już w nim osadzony. Na zakończenie innowacja wprowadzona kilka lat przed naszymi zawodami: kwadrygi źrebców (tethńppon polikon). To ostatnia gonitwa agonu hippicznego. Raz jeszcze hellenodikowie przyjrzą się koniom, żeby ostatecznie zdecydować, czy zwierzęta mogą występować jako źrebaki (poloi) (Pauzaniasz 6.2.2). Nie wiemy, niestety, kto w 300 roku tryumfował w tych wyścigach.
     Po zakończeniu agonu hippicznego przyjdzie czas na dyscypliny sportowe rozgrywane w scenerii stadionu położonego na północ od hipodromu. (...)

SPIS RZECZY

Spis ilustracji
Przedmowa
Uwagi o miarach oraz o zasadach przytaczania słów i zwrotów obcojęzycznych

Rozdział 1. Wprowadzenie

Rozdział 2. Sport w Grecji

Rozdział 3. Początki sportu w starożytnej Grecji

Rozdział 4. Igrzyska panhelleńskie: konkurencje rozgrywane w Olimpi, Delfach, Nemei oraz na Istmie

Agon gymniczny
Biegi
Zapasy
Boks
Pankration
Pentatlon
Agon hippiczny
Agon muzyczny
Inne dyscypliny

Rozdział 5. Panhelleńskie centra sportowe

Olimpia
Delty
Istm
Nemea

Rozdział 6. Igrzyska olimpijskie: rok 300 p.n.e. Rekonstrukcja sportowego święta

Przygotowania
Igrzyska

Rozdział 7. Sport dla zysku - Epidauros, Ateny, Larisa, Sparta

Asklepeja
Panatenaje
Eleuterie
Karneja

Rozdział 8. Kobiety w sporcie

Rozdział 9. Sportowcy i herosi

Rozdział 10. Sport i wypoczynek

Rozdział 11. Trening: gimnazjon i palestra

Budynki
Użytkownicy

Rozdział 12. Sport jako rozrywka w epoce hellenistycznej i czasach rzymskich

Rozdział 13. Amatorzy i zawodowcy

Rozdział 14. Igrzyska a polityka

Rozdział 15. Sport i społeczeństwo

Rozdział 16. Arete

Słownik pojęć

Bibliografia

Skróty - czasopisma specjalistyczne i zbiory tekstów źródłowych
Opracowania ogólne - wybrane pozycje
Wykaz źródeł antycznych
Teksty literackie
Inskrypcje i papirusy
Zbiory ilustracji

Indeks osób
Indeks nazw geograficznych i etnicznych


zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 632 22 15
e-mail: handlowy@piw.pl