Jacek Kiełpiński, Adam Luks,
Radosław Rzeszotek
POGOŃ ZA LITWĄ
Sześćset lat po Grunwaldzie

wydanie I, oprawa twarda,
ilustracje barwne i czarno-białe, 208 s.

cena katalogowa 34,90 zł / po rabacie 26,17 zł
ISBN 978-83-06-03-285-7

Plan był taki: rozmawiamy z tymi, którzy na Litwie sześćset lat po Grunwaldzie najwięcej znaczą, z tymi, którzy są po prostu najbardziej wyraziści i z tymi, czasem anonimowymi, którzy rozsławiają ten niewielki kraj. Niektóre spotkania wydawały się oczywiste – z panią prezydent, z premierem. Inne zależały już tylko od naszej inwencji – prosiliśmy o rozmowę wybranych artystów, historyków, naukowców, polityków, dziennikarzy... Święte zaś były ramy czasowe – robimy wszystko w miesiąc.
    Jeśli uda się nam zjeździć w tym czasie Litwę, spotkać najważniejsze osoby w państwie, największych speców od tamtejszych zagadek, twórców najlepszych laserów, producentów legendarnego chleba, głównego kipera narodowego trunku, znawców skilandisa, czyli prawdziwego kindziuka, najlepszych koszykarzy, katolickiego arcybiskupa o silnym uścisku, pogańskiego arcykapłana, najsłynniejszego polakożercę... to opowiemy po prostu o tym. Albo oni sami o sobie opowiedzą.

(ze wstępu)

SPONSORZY


Fragment

Gdzie Żmudź, gdzie Auksztota?

Žemai – nisko i aukštai – wysoko. Od tych słów, określających położenie względem biegu Niemna (Nemunas), wywodzą się nazwy dwóch historycznych krain Litwy – Żmudzi (Žemaitija) oraz Auksztoty (Aukštaitija). Ze względu na różnice kulturowe, dialektowe, kulinarne, a nawet różnice charakterów współczesna Litwa dzieli się na pięć regionów etnograficznych. Oprócz Auksztoty i Żmudzi jest jeszcze Dzukia (Dzukija), Suwalszczyzna (Suvalkija) oraz Litwa Mniejsza (Mažoji Lietuva).
     Przyspieszony kurs wiedzy o litewskich regionach można odbyć w niewielkiej miejscowości Rumszyszki (Rumšiškes) położonej nad sztucznym zalewem Niemna zwanym Morzem Kowieńskim (Kauno marios). Powstał tu jeden z największych skansenów (Lietuvos liaudies buities muziejus) w Europie. Na stu siedemdziesięciu pięciu hektarach podzielonych na sektory odpowiadające poszczególnym regionom kraju zgromadzono wiele tradycyjnych budynków: wiejskie chaty, stodoły, warsztaty, a nawet studnie i psie budy... Najstarsze domy pochodzą z XVIII wieku, a najnowsze z początku XX. Litewska wieś w pigułce!
    Skansen można zwiedzać pieszo, rowerem bądź samochodem. Cała trasa ma około siedmiu kilometrów. Warto tu przyjechać nawet na kilka dni, a na noc zatrzymać się w skansenowym miasteczku. Całość urządzono ze smakiem i świetnie wkomponowano w zróżnicowany krajobraz. Ze wsi do wsi, czyli z jednego regionu do drugiego, przemieszczamy się malowniczą dróżką, wśród drzew, łąk i obsianych zbożem pól, nad którymi górują drewniane wiatraki.
    – Poszczególne wsie zostały ulokowane tak, aby nawet ukształtowanie terenu oddawało charakter rzeczywistych regionów – podkreśla Gražina Morkuniene, przewodniczka z Rumszyszek.

Auksztota

Docieramy do pierwszej osady. W ogródkach rosną kwiatki, po łące spacerują konie. Domy stoją wzdłuż drogi, a zabudowania gospodarcze w głębi podwórka.
     – Tak wyglądała typowa auksztocka wieś – mówi przewodniczka. – Gospodarstwa były niewielkie, położone blisko siebie. Ziemię dzielono między synów.
    W tym regionie, głównie na terenie Auksztockiego Parku Narodowego (Aukštaitijos nacionalinis parkas), do dziś zachowało się kilkadziesiąt tradycyjnych osad, które wyglądają jak żywe skanseny.
    Auksztotę nazywa się krainą poetów i gawędziarzy. To największy z litewskich regionów. Zajmuje północno-wschodnią część kraju. W związku z położeniem geograficznym względem biegu Niemna i Żmudzi Auksztota jest czasem określana Litwą górną. Albo Litwą właściwą. To właśnie te ziemie stały się zalążkiem państwa litewskiego i głównym ośrodkiem jego średniowiecznej ekspansji.
    Za obecną stolicę Auksztoty uchodzi Poniewież (Panevežys), piąte co do wielkości miasto na Litwie, ważny węzeł komunikacyjny i ośrodek przemysłowy. Poniewież słynie ze swoich tradycji artystycznych. W tym niespełna studwudziestotysięcznym mieście działa z powodzeniem aż sześć teatrów, kilka galerii sztuki i zespołów folklorystycznych.
    – Bardzo charakterystyczna jest tradycyjna auksztocka muzyka instrumentalna grana na piszczałkach i rogach – zapewnia Gražina Morkuniene. – A dawne pieśni polifoniczne (sutartines ) wykonywane na kilka głosów to prawdziwy folklorystyczny unikat.
    Region zachował charakter rolniczy, spore znaczenie odgrywa także turystyka. Tutejsze lasy i jeziora przyciągają latem tysiące amatorów wypoczynku na łonie przyrody. Słynie też Auksztota, a zwłaszcza okolice Birż (Biržai), ze swojego piwa. We wsi Butowty (Butautai) znajduje się Muzeum Browarnictwa (Alaus muziejus) z salą degustacyjną. Największy litewski browar Utenos alus mieści się w pobliskiej Ucianie (Utena).

Żmudź

Auksztotę od Żmudzi oddziela rzeka Niewiaża (Nevežis). W skansenie granicę między regionami tworzy niewielki strumień. O tym, że dotarliśmy na Żmudź, świadczy mnogość drewnianych kapliczek.
     – Takie kapliczki, zwykle w postaci daszkowanych słupów, stawiano w XIX wieku na całej Żmudzi. Dla pokrzepienia serc – wyjaśnia Gražina Morkuniene. – Figury świętych często wieszano też na drzewach.
    Żmudzini uchodzą za ludzi pracowitych, twardych i upartych. Złośliwcy nazywają ich czasem mrukami.
    – Region słynął ze wspaniałych wyrobów garncarskich – opowiada przewodniczka. – Do dziś miejscowość Wieksznie (Viekšniai) uważa się za litewskie centrum garncarstwa.
    Aż do XII wieku plemiona Żmudzinów zachowywały niezależność, ale w kolejnym stuleciu ziemie te stanęły w ogniu „walk krzyżowych”. Żmudzini toczyli dramatyczne boje w obronie swych ziem i wiary przodków – najpierw z kawalerami mieczowymi, a potem z Krzyżakami. Odnieśli kilka głośnych zwycięstw, choćby w 1236 roku w bitwie pod Szawlami (Šiauliai), a w 1260 roku nad jeziorem Durbe (dzisiejsza Łotwa). Mimo to Żmudź kilkakrotnie popadała w zależność od zakonu. Niepokorny naród nie poddawał się jednak i przy każdej okazji wzniecał krwawe powstania. Dopiero w traktatach pokojowych z 1422 i 1431 roku Krzyżacy zrzekli się roszczeń do tych terenów, a Żmudź włączono do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Potem także do Rzeczypospolitej. Władcy Polski do 1795 roku zachowali tytuł książąt żmudzkich.
    Żmudź obejmuje zachodnią część Litwy. Za stolicę regionu uznaje się miasto Telsze, po litewsku Telšiai , a po żmudzku Telše. Dialekt żmudzki różni się znacząco od powszechnie używanego języka litewskiego. Kiedy rada samorządu rejonu szkudowskiego zdecydowała niedawno, że wszystkie posiedzenia będą się odbywały w języku żmudzkim, trzeba było zatrudnić tłumaczy dla tych radnych, którzy żmudzkiego nie znają.
    W ostatnich latach Żmudzini coraz bardziej stanowczo domagają się uznania własnej odrębności narodowej, na co władze Litwy nie zamierzają przystać. Licząca ponad tysiąc członków Partia Żmudzinów postuluje, by na terenie regionu język żmudzki miał status oficjalny, a Żmudzini mogli deklarować swoją narodowość w oficjalnych dokumentach. Już teraz wydają tak zwane żmudzkie paszporty i posługują się własnym herbem – czarnym niedźwiedziem stojącym na dwóch łapach.

Suwalszczyzna

Kolejna chłopska zagroda mijana na skansenowym szlaku przypomina bardziej szlachecki dworek. Zarówno dom, jak i zabudowania gospodarcze są bardziej okazałe niż te w sąsiednich wsiach. To znak, że dotarliśmy na Suwalszczyznę – najmniejszy, ale i najzamożniejszy spośród litewskich regionów.
     – Suwalszczyzna to kraina równin i żyznych gleb – nadmienia Gražina Morkuniene. – Na tych terenach najwcześniej zniesiono obowiązek pańszczyzny. W XIX wieku tutejsi chłopi byli najbogatszymi gospodarzami na Litwie.
    Region leży po zachodniej stronie Niemna, stąd nazwa Zaniemenie (Užnemune). Jeszcze inna nazwa – Sudowia (Suduva) – nawiązuje do plemion, które w połowie pierwszego tysiąclecia oddzieliły się od Jaćwingów. Spośród wszystkich grup etnicznych zamieszkujących teren dzisiejszej Litwy Sudowie najszybciej doczekali się wzmianek w historycznych źródłach. Już w II wieku Klaudiusz Ptolemeusz wspominał o nich w dziele Nauka geograficzna . Paradoksalnie najczęściej używana nazwa Suvalkija jest od dawna nieaktualna. Wiąże się bowiem z przynależnością tych terenów do guberni suwalskiej za czasów Rosji carskiej.
    Mieszkańcy Suwalszczyzny uchodzą za bardzo zaradnych i przesadnie oszczędnych. O ich skąpstwie krąży wiele żartów. Podobno obcinają kotom ogony, aby zimą zaoszczędzić na cieple. Co ma jedno do drugiego? Krótszy kot szybciej wychodzi z domu.

Litwa Mniejsza

To najdziwniejszy region Litwy o burzliwej historii i złożonej sytuacji narodowościowej. Litwą Mniejszą lub Małą Litwą są dziś nazywane okolice Kłajpedy (Klaipeda) wraz z Mierzeją Kurońską (Kuršiu nerija). Niegdyś pojęcie obejmowało także obecny obwód kaliningradzki.
     Przynależność Kłajpedy zmieniała się na przestrzeni dziejów wielokrotnie. W średniowieczu miasto należało do państwa krzyżackiego, później stanowiło część Prus Książęcych i Prus Wschodnich. W latach 1919–1923 administrowała nim Francja. W latach 1923–1939 było stolicą autonomicznego okręgu (Kraj Kłajpedzki) w państwie litewskim. O tym, jak skomplikowane panowały wówczas stosunki, może świadczyć fakt, że w 1925 roku w liczącej sto czterdzieści dwa tysiące mieszkańców Kłajpedzie czterdzieści dwa procent ludności określało się jako Niemcy, dwadzieścia siedem jako Litwini, a dwadzieścia cztery jako „tutejsi”, czyli kłajpedzianie. W marcu 1939 roku miasto zostało włączone do Trzeciej Rzeszy, a po drugiej wojnie światowej powróciło do Litwy, która stała się z kolei sowiecką republiką.
    Współczesna Mała Litwa to turystyczny i przyrodniczy skarb kraju. Wpisaną na listę dziedzictwa UNESCO Mierzeję Kurońską uznaje się za jeden z najpiękniejszych krajobrazów w Europie. Podobnie jak niezwykłą deltę Niemna ze starym miasteczkiem Ruś (Rusne) oraz wsią Minia (Minija), gdzie wzdłuż głównej ulicy płynie rzeka o tej samej nazwie. Ze wszystkich magicznych miejsc, które mieliśmy okazję obejrzeć podczas pogoni za Litwą, właśnie delta Niemna trafiła do mnie najbardziej i sprawiła, że już myślę o powrocie tam z zamiarem bardziej skrupulatnej eksploracji.

Dzukia

Dzukię poznaliśmy chyba najdokładniej. To najbardziej rozśpiewany region Litwy. Leży w południowo-wschodniej części kraju, pomiędzy Niemnem a Wilią (Neris). Nazwa Dzukia pojawiła się dopiero w XIX wieku, pochodzi od słowa „dzukowanie”, co w lokalnej gwarze oznacza wymawianie litewskich głosek di jako dzi. W XIII wieku ziemie te nosiły dumną nazwę Dajnawa (Dainava), która po przyłączeniu ich do terytorium księstwa trockiego poszła w zapomnienie.
     Tutejsze ziemie są nieurodzajne, za to bogactwo lasów niezwykłe. Las był od zawsze głównym źródłem utrzymania Dzuków. Ludzie zajmowali się tu łowiectwem, wycinką i spławianiem drzew...
    – Wiosną łowili ryby, latem zbierali zioła, jagody, grzyby – opowiada Lina Černiauskiene, dyrektor Dzukijskiego Parku Narodowego (Dzukijos nacionalinis parkas), która zabrała nas na przechadzkę nad tak zwane dyszące błota, przepiękny bagienny obszar w sercu parku, przypominający klimatem naszą Dolinę Rospudy. – Muszę przyznać, że Polacy wędrują po naszym parku chętniej niż Litwini. Zmienia się to trochę dopiero w ostatnich latach.
    A powędrować jest gdzie.
    – Dzukijski Park Narodowy to największy obszar chroniony na Litwie – podkreśla pani dyrektor.
    Prawie pięćdziesiąt sześć tysięcy hektarów suchych borów, wydm i krystalicznie czystych rzek. Mnóstwo źródeł i źródełek, niewielkich śródleśnych jezior... No i dolina dostojnego Niemna. Okolice przyciągają amatorów kajakarstwa, rowerów, a jesienią grzybiarzy. Warto zajrzeć do którejś z tradycyjnych wiosek Dzuków – Zerwiny (Zervynos), Margionys albo Żuraciszki (Žiuriai).
    Na terenie Dzukii leży słynne litewskie uzdrowisko Druskieniki (Druskininkai). Goszcząc tu, nie sposób nie trafić do restauracji Forto dvaras. Tak jak skansen w Rumszyszkach oferuje przegląd tradycyjnej wiejskiej architektury i zwyczajów w poszczególnych regionach, tak Forto dvaras zapewnia podróż po kulinarnych ścieżkach całej Litwy.
    Pozwolono nam nawet zajrzeć do kuchni, gdzie kierowniczka restauracji Danute Krisiuviene doglądała akurat przygotowania grikainiai – zawijanych placków z mąki gryczanej z twarogowym nadzieniem.
    – To tradycyjna dzukijska potrawa – wyjaśnia Danute. – Dzukia słynie też z przepysznych potraw z grzybami, jako że lasów tu nie brakuje. Akurat naszą specjalnością jest zupa grzybowa ( grybiene), której receptury pilnie strzeżemy.
    Jak na tak nieduży kraj, różnorodność kulinarnych zwyczajów w poszczególnych regionach Litwy jest spora. Tego dnia posmakowaliśmy jeszcze żmudzkiej potrawy kastinys z utartego masła i podgrzanej śmietany oraz skryliai, czyli łazanek, prosto z Suwalszczyzny, któremu to regionowi przypisuje się wynalezienie kindziuka ( skilandis).
    Jest jeszcze jedna wyjątkowa specjalność kuchni litewskiej – wędzone świńskie uszy (rukytos kiaules ausys ). W Forto dvaras zaserwowano nam akurat uszy w gotowanej postaci ( virtos kiaul es ausys), z plackami ziemniaczanymi ( bulviniai blynai ) i sosem śmietanowo-skwarkowym ( spirgučiu bei grietines padažu ). Cóż, dość dziwne odczucie dla podniebienia...
    – Niektórzy pokpiwają sobie, że Litwini wcinają świńskie uszy, a resztę świni sprzedają do Rosji – przygląda się z rozbawieniem naszym zmaganiom ze chrząstkowatą potrawą Albertas Katilovskis, właściciel restauracji. – Tymczasem jeden mój znajomy Rosjanin przywozi mi na wymianę za te uszy najlepszy czarny kawior.

Adam Luks


zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 632 22 15
e-mail: handlowy@piw.pl