Państwowy Instytut Wydawniczy prezentuje pierwsze zbiorowe wydanie listów Henryka Sienkiewicza. Przynosi ono korespondencję w dużej mierze niedrukowaną, stanowiącą bezcenne źródło informacji o biografii pisarza. Pisane z prawdziwym artyzmem, pełne uroku stanowią integralną część twórczości laureata Nobla, wzbogacają o nowe utwory, odkrywane spod pseudonimów dzięki wskazówkom zawartym w listach.
To już trzeci tom Sienkiewiczowskiej epistolografii, zawiera on około 800 listów kierowanych do 180 adresatów, wśród których są postaci tej rangi, co Maria Konopnicka, Józef Ignacy Kraszewski, Ignacy Paderewski, Henryk Siemiradzki i wiele innych równie znakomitych osób. Wszystkie listy posiadają staranną oprawę edytorską, wyposażone są w biogramy adresatów i komentarze wyjaśniające zawartość korespondencji, a także szczegółowe indeksy. Obfity materiał ilustracyjny zawiera trudno dostępne podobizny adresatów i fotografie miejsc, w których Sienkiewicz bywał.
Tomy I i II tej edycji ukazały się w latach 1977 i 1996.
Książka wydana przy pomocy finansowej Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Książka powstała przy finansowym wsparciu operatora sieci Plus
Tom III obecnego wydania, zawierający ok. 800 listów do ok. 180 adresatów, w układzie alfabetycznym od Józefa Jankowskiego do Artura Sienkiewicza, jest – jak się wydaje – materiałem wystarczającym, by na jego podstawie można się było pokusić o nakreślenie związków Sienkiewicza z kolejnymi środowiskami: dziennikarzy, uczonych, pisarzy, ludzi teatru, artystów, lekarzy, działaczy społecznych i politycznych, a także tłumaczy jego dzieł na języki obce w okresie światowej sławy pisarza. Osobną pozycję zajmuje jego korespondencja osobista z Marią Kellerówną i Marią Radziejowską. Ujęcie monograficzne otrzymało na razie tylko środowisko naukowe dzięki znakomitej książce Henryka Barycza Na przeołomie dwóch stuleci (Wrocław 1977), w której przedstawił on związki Sienkiewicza z Krakowem i nakreślił portret Karola Potkańskiego. Wstęp obecny nie może sobie rościć pretensji do tak szczegółowego ujęcia, jego zadaniem jest przedstawienie działalności pisarskiej i społecznej Sienkiewicza przez pryzmat korespondencji z ludźmi, którzy go otaczali od początków po kres pracy literackiej i społecznej, czyli od roku 1876 po rok 1916, gdyż w tych granicach zamyka się obszar chronologiczny tomu III Listów.
Ze wstępu Marii Bokszczanin
Fragment listu do Józefa Ignacego Kraszewskiego
Tom III, część pierwsza
[Warszawa]
Wtorek 27 grudnia [1881]
Szanowny Panie!
Ponieważ nie mam zaszczytu być znanym Sz[anownemu] Panu osobiście, udałem się do Edwarda Lubowskiego, by jako znajomy poparł moją prośbę do Sz[anownego] Pana o łaskawe przyjęcie współpracownictwa w naszym dzienniku „Słowo”. –
Nie potrzebuję Sz[anownemu] Panu tłumaczyć, że dla pisma, które powstaje, zyskanie sobie pióra Sz[anownego] Pana jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, mogącą wpłynąć na cały, przyszły los wydawnictwa. Wiem, że przy nadmiernej pracy, jaką Szanowny Pan się obarcza, niełatwo Mu prośbom wszelkim zadość uczynić, ale wiem także, iż Sz[anowny] Pan umie rozmnażać swój chleb duchowy w miarę zwiększania się rzeszy głodnych – liczę więc, że i my będziemy nakarmieni.
O zadaniach i celach pisma naszego zapewne Lubowski już do Sz[anownego] Pana pisał, poprzestaję więc na ogólnym określeniu, że zadaniem naszym będzie krzewienie zdrowego postępu na gruncie poszanowania tradycji i wiary narodu. Nie będziemy bynajmniej pismem jakiejś koterii ani organem awanturniczych mrzonek o jakichś zobowiązaniach się i układach, i ustępstwach dla istniejącego stanu rzeczy. Będziemy szanowali religię jako środek obrony narodowej, ale bynajmniej nie zamierzamy tworzyć organu klerykalnego, podporządkowującego polityce kościelnej sprawy bliżej nas obchodzące. Nie będziemy również bynajmniej organem arystokracji, jak nas zbyt gorliwi lub niechętni posądzają. Pragniemy stać na gruncie narodowym, bronić ducha narodowego, by nie zwątlał – i zajmować się sprawami naszymi, o ile na to nam pozwolą. Innymi słowy, pragniemy być pismem umiarkowanie i rozsądnie postępowym, a przy tym patriotycznym, to jest broniącym naród od doktryn osłabiających lub zgoła zabijających uczucie patriotyzmu. W imię też tylko takich zasad ośmielamy się prosić Sz[anownego] Pana o współpracownictwo. (...)
Fragment listu do Elizy Orzeszkowej
Tom III, część druga
[Warszawa, 14 lutego 1893]
Szanowna Pani!
W tych dniach odbyło się u jednego z niżej podpisanych, Antoniego Osuchowskiego – zebranie w celu podjęcia i obmyślenia akcji ratunkowej zagrożonych w dalszym istnieniu dwóch najważniejszych zakładów szkolnych w Ks[ięstwie] Cieszyńskim, a w szczególności polskiego Gimnazjum i polskiej szkoły ludowej w Cieszynie, będących dzisiaj warownią polskości i ogniskiem narodowego odradzania Śląska austriackiego. Zakłady te potrzebują niezbędnie na swe utrzymanie do końca bieżącego roku szkolnego, to jest do września rb. – sumy 61 000 koron. Upadek tych instytucji byłby niepowetowaną klęską dla dalszego rozwoju sprawy narodowej na tych kresach.
W myśl przyjętej na tymże zebraniu uchwały odwołania się do wybitniejszych jednostek ogółu naszego społeczeństwa mamy zaszczyt przy załączeniu odezwy wraz z listą No12, uprzejmie prosić Szanowną Panią o życzliwe osobiste poparcie i zebranie ofiar w szerokim kole znajomych, i o złożenie zebranego funduszu do Banku Handlowego na przeznaczony w tym celu rachunek „A. Ossuchowski, Dr St. Hassewicz”.
Zarazem mamy zaszczyt prosić o odesłanie listy po jej wypełnieniu wraz z kwitem Banku Handlowego do niżej podpisanego A. Ossuchowskiego (Senatorska 8) do d. 25 marca rb. (...)
List do Karola Potkańskiego
Tom III, część trzecia
[Nervi], 28 II [18]93
Kochany Panie! –
Nervi przechodzi imaginację. Ciepło, jasno, chodzi się bez letniego paltota, wszędy kwitną jabłonie, migdały, brzoskwinie, zatrzęsienie pomarańcz i cytryn, i pinii – morze pyszne, słowem, rozkosz. Nie potrzebuję mówić, jak na takim tle wygląda panna Marynuszka. –
Powiedziałem tym paniom, że przyjedziecie do Rzymu z Kociem, za co bardzo dziękują, więc Cavalleria Polonica nie pozwala ani się nawet nomyślać. O terminie dam znać. –
Do Kocia mam dwie prośby, raz, by, jeśli wiersz nasz (tj. mój i p. Marynuszki) był już drukowany w „Świecie”, przysłał mi go tutaj pod adresem Nervi, Eden-Hótel, via Gênes – a po wtóre, by jakimś sposobem przesłał ten adres Fałatowi. Fałat w Krakowie przyrzekł przysłać kartkę do albumu p. Marynuszki, chciał tylko dokładny adres p. Wołodkowiczowej. –
Zostaniemy tu tak długo, jak będzie można, tj. dopóty, dopóki pan Wołod[kowicz] nie zacznie nalegać na te panie o przyjazd do Rzymu. Ale on jeszcze jest w Cannes, więc zejdzie parę tygodni. –
Panu Ludwikowi powiedz Pan, żeby koniecznie wstąpił do Nervi, bo naprawdę bardzo piękne.
Dostałem w darze cztery krawaty paryskie, przechodzace granicę pojemności ludzkiego umysłu. Wiem, komu to piszę. Gdyby Lubicz posiadał choć taki jeden, Kraków zacząłby ściągać tłumy z całej Europy. –
Uściśnięcie serdeczne dłoni Panu i całemu Homowi.
Henryk Sienkiewicz
|