Książka Edwarda E. Evansa-Pritcharda jest owocem dwudziestu miesięcy pionierskich badań antropologicznych prowadzonych wśród ludu Azande w północno-środkowej Afryce. Pritchard nauczył się ich języka Azande, chodził z nimi na polowania, lepił garnki, radził się miejscowej wyroczni. Bardzo wcześnie spostrzegł, że sposób, w jaki Afrykanie organizują swoje życie społeczne, nie różni się w sensie funkcji od reguł, które z ukrycia zarządzają życiem angielskich gentlemanów. Był pierwszym antropologiem, który podważał tezę głoszącą istnienie zasadniczej różnicy między mentalnością ludów pierwotnych a mentalnością ludów cywilizowanych.
„Nauczyłem się od afrykańskich ludów «pierwotnych» o wiele więcej, niż oni nauczyli się ode mnie, więcej niż kiedykolwiek nauczyłem się w szkole. Nauczyłem się czegoś o odwadze, wytrzymałości, cierpliwości, pogodzeniu z losem i wyrozumiałości.” Edward E. Evans-Pritchard, Garść wspomnień i refleksji nad pracą terenową
Edward Evan Evans-Pritchard (1902-1973) – antropolog brytyjski, uczeń Bronisława Malinowskiego i Charlesa G. Seligmana, profesor antropologii społecznej na Uniwersytecie w Oxfordzie. W latach 1926-1936 prowadził badania terenowe wśród Nuerów i ludu Azande, które weszły do kanonu antropologii.
Ważniejsze publikacje: Czary, wyrocznie i magia u Azande (1937, 1 pol. Wyd. 2008), The Nuer. A Description of the Modes of Livelihood and Political Institutions of a Nilotic People (1940), The Social Anthropology and Other Essays (1962), Theories of Primitive Religion (1965).
fragment
Czarownicy-uzdrowiciele
IX
Czarodziej-uzdrowiciel wróży nie tylko ustami, lecz całym ciałem. Tańczy pytania, które są mu stawiane. Taniec czarownika-uzdrowiciela uderzająco kontrastuje ze zwyczajnym ceremonialnym tańcem Azande. Pierwszy jest natchniony, gwałtowny, ekstatyczny, drugi – powolny, spokojny, umiarkowany. Pierwszy jest indywidualnym przedstawieniem organizowanym jedynie przez tradycyjne ruchy i rytm, drugi – przedstawieniem zbiorowym. Wprawdzie kilku praktyków może wykonywać go razem, a kiedy to robią, na ogół przystosowują się do prostego wspólnego ruchu, tzn. pozostają w szeregu i wykonują podobne kroki w rytm gongu i bębnów, ale wtedy często formują profesjonalny chór, który wspomaga pieśni indywidualnego wykonawcy i stanowi dlań wspierające tło. Zazwyczaj tylko jeden, albo w najlepszym razie dwóch, będzie w danej chwili „tańczyć pytania” postawione im w tym samym czasie. Bardzo często na seansie obecny jest tylko jeden czarownik-uzdrowiciel.
Tańce te dostarczają dodatkowej racji, dla której żaden arystokrata nie mógłby zostać czarownikiem-uzdrowicielem, skoro to, co jest właściwą obrzędową ekspresją dla innych, dla niego byłoby niegodnym popisywaniem się. Przy tych rzadkich okazjach, gdy czarownica-lekarka bierze udział w seansie, pozostaje ona w tle i wykonuje niezależnie spokojny taniec. Nie próbuje naśladować gwałtownego tańca mężczyzn, ponieważ zostałoby to uznane za zachowanie niestosowne.
Ważne, aby odnotować, że czarownicy-uzdrowiciele nie tylko tańczą, lecz tworzą własną muzykę dzwonkami z rączką i grzechotkami, tak że efekt w połączeniu z gongiem i bębnami jest oszałamiający nie tylko dla wykonawców, ale też dla publiczności, i że oszołomienie to jest stanem właściwym do wróżenia. Muzyka, rytmiczne ruchy, grymasy twarzy, groteskowy ubiór – wszystko to wnosi wkład w tworzenie atmosfery odpowiedniej do przejawiania się ezoterycznych mocy. Widownia żywo śledzi to popisywanie się i porusza głowami w rytm muzyki, a nawet cichym głosem powtarza pieśni, raczej gdy się jej podobają, niż przyłączając się do siły głosu chóru. Byłoby wielkim błędem przypuszczać, że w czasie tej ceremonii mamy do czynienia z atmosferą grozy. Przeciwnie, wszyscy są jowialni i rozbawieni, rozmawiają ze sobą i stroją sobie żarty. Niemniej jednak nie ma wątpliwości, że sukces zawodu czarownika-uzdrowiciela jest w dużej mierze spowodowany tym, że nie zdaje się on po prostu na ugruntowaną wiarę [faith] swojej publiczności, lecz ułatwia uwierzenie [belief], sprawiając, że poddaje się ono bodźcom zmysłowym.
Co więcej, musimy pamiętać, że publiczność nie obserwuje po prostu rytmicznego przedstawienia, lecz również obrzędowe odprawianie magii. Jest to coś więcej niż taniec, jest to walka – częściowo bezpośrednia, a częściowo symboliczna – przeciwko mocom zła. Pełne znaczenie seansu jako pokazu wymierzonego przeciwko czarom można uchwycić tylko wtedy, gdy ów taniec jest zrozumiały. Obserwator, który zapisywałby jedynie pytania zadawane czarownikom-uzdrowicielom i odpowiedzi, których oni udzielają, przeoczyłby cały mechanizm, przez który uzyskuje się odpowiedzi, a nawet je same. Czarownik-uzdrowiciel „tańczy pytania”.
Przed rozpoczęciem seansu wykonawcy spożywają trochę leków, które dają im moc widzenia tego, co niewidzialne, i pozwalają oprzeć się wielkiemu zmęczeniu. Czarownicy-uzdrowiciele powiedzieli mi, że nie można byłoby znieść tak wielkiego wysiłku, gdyby nie zażyli wcześniej leków. Leki uzbrajają ich w moc oparcia się czarom. Wchodzą one do żołądka, a taniec wstrząsa nimi i rozsyła po całym ciele, gdzie stają się aktywnym czynnikiem umożliwiającym prorokowanie. W tym czynnym stanie mówią im one, kim są czarownicy, a nawet umożliwiają im widzenie duchowych emanacji czarów fruwających wokół jako małe światełka. Przeciwko tym złym mocom prowadzą straszliwą walkę. Rzucają się w tył i w przód, zatrzymują gwałtownie i nasłuchują bacznie jakiegoś dźwięku lub szukają w ożywieniu jakiegoś znaku. Nagle jeden z nich widzi czary w sąsiednim ogrodzie, chociaż są one niewidzialne dla niewtajemniczonych i pędzi w ich kierunku z gestem wyrażającym zdecydowanie i obrzydzenie. Szybko przybiega z powrotem, żeby wziąć trochę leku ze swojego rogu i raz jeszcze pędzi na złamanie karku, żeby rozsmarować go na roślinie albo drzewie, gdzie dostrzegł usadowione czary. Często rzucają się w ten sposób w busz i żywo szukają czarów wzdłuż ścieżek w trawie albo ze szczytu termitiery.
Każdy ruch w tańcu jest tak pełen znaczenia jak mowa. Całe to skakanie i podskakiwanie ucieleśnia słowną insynuację. Czarownik-uzdrowiciel tańczy przed jednym widzem albo wpatruje się bacznie w innego, a gdy ludzie widzą to, sądzą, że spostrzegł czarownika, a obiekt jego uwagi czuje się nieswojo. Widzowie nigdy nie mogą być całkiem pewni znaczenia zachowania czarownika-uzdrowiciela, lecz z jego działania mogą tłumaczyć sobie w ogólny sposób, co czuje on i widzi. Każdy ruch, każdy gest, każdy grymas wyraża walkę, którą prowadzi przeciwko czarom, a znaczenie tańca musi wyjaśnić zarówno czarownik-uzdrowiciel jak i laik, aby można było zdać sobie sprawę z pełnej symboliki tego tańca.
Wyrocznia trucizny w życiu codziennym
X
System pytań i odpowiedzi w zasięganiu rady wyroczni jest zasadniczo prosty. Są dwa testy, bambata sima, czyli pierwszy test, i gingo, drugi test. Jeśli kura zdycha przy pierwszym teście, wówczas inna kura musi przetrwać drugi test, a jeśli przeżywa pierwszy test, inna musi zdechnąć w trakcie drugiego testu, żeby uznać orzeczenie za ważne. Na ogół pytanie jest tak sformułowane, że wyrocznia zabije kurę w pierwszym teście i oszczędzi drugą kurę w teście potwierdzającym, żeby dać odpowiedź twierdzącą, albo oszczędzi kurę w pierwszym teście i zabije drugą w teście potwierdzającym, żeby dać odpowiedź przeczącą, lecz nie jest to stały tryb, a pytania niekiedy formułuje się w przeciwny sposób. Zabicie kury nie daje samo w sobie pozytywnej ani negatywnej odpowiedzi. Zależy to od formy pytania. Przedstawię zwykłą procedurę na przykładzie:
A.
Pierwszy test. Jeśli Iks popełnił cudzołóstwo, wyrocznio trucizny, zabij tę kurę. Jeśli Iks jest niewinny, wyrocznio trucizny, oszczędź tę kurę. Kura zdycha.
Drugi test. Zabijając kurę, wyrocznia trucizny oznajmiła, że Iks jest winny cudzołóstwa. Jeśli jej oświadczenie jest prawdziwe, niech oszczędzi tę drugą kurę. Kura żyje.
Wynik. Werdykt ważny. Iks jest winny.
B.
Pierwszy test. Jeśli Iks popełnił cudzołóstwo, wyrocznio trucizny, zabij tę kurę. Jeśli Iks jest niewinny, wyrocznio trucizny, oszczędź tę kurę. Kura żyje.
Drugi test. Oszczędzając kurę, wyrocznia trucizny oznajmiła, że Iks nie jest winny cudzołóstwa. Jeśli jej oświadczenie jest prawdziwe, niech zabije tę drugą kurę. Kura zdycha.
Wynik. Werdykt ważny. Iks jest niewinny.
C.
Pierwszy test. Jeśli Iks popełnił cudzołóstwo, wyrocznio trucizny, zabij tę kurę. Jeśli Iks jest niewinny, wyrocznio trucizny, oszczędź tę kurę. Kura zdycha.
Drugi test. Zabijając kurę, wyrocznia trucizny oznajmiła, że Iks jest winny cudzołóstwa. Jeśli jej oświadczenie jest prawdziwe, niech oszczędzi tę drugą kurę. Kura zdycha.
Wynik. Werdykt jest sprzeczny, a zatem nieważny.
D.
Pierwszy test. Jeśli Iks popełnił cudzołóstwo, wyrocznio trucizny, zabij tę kurę. Jeśli Iks jest niewinny, wyrocznio trucizny, oszczędź tę kurę. Kura żyje.
Drugi test. Oszczędzając kurę, wyrocznia trucizny oznajmiła, że Iks nie jest winny cudzołóstwa. Jeśli jej oświadczenie jest prawdziwe, niech zabije tę drugą kurę. Kura żyje.
Wynik. Werdykt jest sprzeczny, a zatem nieważny.
W tych dwóch testach jedna kura musi zdechnąć, a druga żyć, jeśli werdykt ma zostać przyjęty jako ważny. Jeśli obie żyją albo obie zdechły, orzeczenie jest nieważne, a wyroczni trzeba się poradzić w tej sprawie po raz drugi przy innej okazji. Jeśli zapas trucizny stosowanej w wyroczni jest wystarczający, owe dwa testy można przeprowadzić w trakcie tego samego seansu, zwłaszcza gdy sprawa jest ważna i nagląca. Bardzo często jednak test nie kończy się na jednym seansie, jak zauważymy w poniższych spisach, z jednego spośród następujących powodów:
(1) Inną część testu można przeprowadzić wcześniej albo podczas później szego seansu. Niekiedy między dwoma testami upływa wiele czasu, ponieważ pierwszy uważany jest za wystarczające usprawiedliwienie rozpoczęcia przedsięwzięcia, ale drugi trzeba przeprowadzić, zanim przedsięwzięcie będzie mocno zaawansowane, na przykład ktoś jest zaręczony z dziewczyną i zaczyna płacić włócznie panny młodej* jej ojcu, opierając się na jednym teście, a test potwierdzający odkłada nawet na wiele miesięcy. Jednak dziewczyna nie zamieszka z nim na stałe, dopóki nie zostaną przeprowadzone oba testy.
(2) Mogła odbyć się wcześniej konsultacja z jakąś mniejszą wyrocznią, tak że pojedynczy werdykt wyroczni trucizny uważa się za potwierdzenie przez wyrocznię.
(3) Azande często uważają pojedynczy test za wystarczający, zwłaszcza jeśli wyrocznia daje odpowiedzi zdecydowane, zabijając kury bez wahania. W ten sposób są oni w stanie oszczędnie gospodarować trucizną stosowaną w wyroczni.
(4) Wiele potwierdzeń rozstrzygnięć zawiera się w odpowiedziach wyroczni na inne pytania, na przykład ktoś pyta, czy czarownik umrze, jeśli określony krewny zachowa tabu magii zemsty. Wyrocznia odpowiada „tak”. Wówczas pyta on, czy ów krewny umrze w okresie, w którym spoczywa na nim tabu. Jeśli wyrocznia mówi „nie”, potwierdza swój poprzedni werdykt, ponieważ życie owego krewnego związane jest z wypełnieniem zemsty.
(5) Niekiedy używa się pojedynczej kury do potwierdzenia różnych kwestii. Jeśli w odpowiedzi na dwa różne pytania wyrocznia zabiła dwie kury, można poprosić ją o oszczędzenie trzeciej kury w celu potwierdzenia obu werdyktów.
(6) Gdy w grę nie wchodzi poważna sprawa, Azande czasami zadowalają się po prostu wiedzą, że wyrocznia działa poprawnie i upewniwszy się o tym, gotowi są uznać jej pojedyncze oświadczenie i obyć się bez powtórzenia wyroku.
Tym sposobem na seansie można zadać pięć niepowiązanych ze sobą pytań. Wyrocznia oszczędza drób w odpowiedzi na cztery pierwsze pytania, a potem zabija kurę w odpowiedzi na pytanie piąte. Pokazuje to, że działanie poszczególnych porcji trucizny różni się, a zatem jej cztery początkowe werdykty można przyjąć jako ważne.
Jednak dwa testy są niezbędne w każdym pytaniu, które dotyczy relacji między dwiema osobami, zwłaszcza gdy są one uwikłane w spór prawny.
* Płatności małżeńskie uiszczane przez narzeczonego na rzecz ojca dziewczyny przed zawarciem małżeństwa, zaręczyny bowiem następują zazwyczaj, gdy późniejsza żona jest jeszcze dzieckiem. Zwyczajowo wynoszą one co najmniej dziesięć włóczni; por. Edward Evans-Pritchard, The Azande, [w:] G. Charles, Brenda Z. Seligman (red.), Pagan Tribes ofa Nilotic Sudan, London 1932, s. 511-513 – przyp. tłum.
zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 827 01 20
e-mail: handlowy@piw.pl
|