Nowa seria: ZAGADKI SĘDZIEGO DI - KRYMINAŁ CHIŃSKI

Robert van Gulik

SĘDZIA DI I ZŁOTE MORDERSTWA

(The Chinese Gold Murders)

przełożyła z angielskiego Maryna Ochab
wydanie I
oprawa miękka, 232 s.,
cena det. 17,90 zł / po rabacie 13,43 zł
ISBN 83-06-03014-1

Historia tym razem „wyjęta” z okresu życia sędziego Di, kiedy to rozpoczynał swoją karierę jako sędzia pokoju w Peng-lai. Robert van Gulik opisuje, w jaki sposób doszło do znajomości sędziego Di i jego przybocznych. Sędzia Di wraz ze swym wiernym towarzyszem sierżantem Hoongiem udaje się w drogę ku Peng-lai, aby objąć nowe stanowisko. Napadnięty zostaje przez dwóch rzezimieszków, Chiao Taia oraz Ma Joonga. Osobowość sędziego wywiera tak silne wrażenie na napastnikach, że zamiast ograbić swą ofiarę, decydują się zostać jej pomocnikami. Odtąd wykonywać będą czarną robotę, sędzia Di zaś stanie się mózgiem ich poczynań.
I w tej części perypetii sędziego mierzy się on z kilkoma zagadkami. Zajmuje się tajemnicą śmierci swojego poprzednika na stanowisku sędziego pokoju, sprawą zaginionej żony, a także przypadkiem ukaranego uwodziciela.
Jak zawsze Robert van Gulik zapewnia rozrywkę w najlepszym wydaniu.

Robert van Gulik urodził się w 1910 roku w Holandii. Na Uniwersytecie w Utrechcie studiował język chiński, japoński, tybetański i sanskryt. W roku 1935 został wysłany na placówkę dyplomatyczną do Tokio. Podczas siedmioletniego pobytu w Azji podróżował po Japonii i Chinach, zgłębiał chińską kulturę, między innymi malarstwo, weiqi (chińskie szachy) oraz qin (lutnia lub cytra). Podczas drugiego pobytu w Japonii, w 1949 roku przełożył na angielski chiński tekst z XVI wieku i opublikował jako Dee Goong An. Trzy tajemnicze morderstwa rozwiązane przez sędziego Di. Tak narodziła się postać literacka, która miała przynieść autorowi sławę. Wydaje się ironiczne, że Robert van Gulik, wybitny znawca klasycznej chińskiej muzyki, sztuk plastycznych i literatury (wśród jego licznych prac, dobrze znanych w kręgach orientalistycznych, warto wymienić Sexual life in ancient China; a preliminary survey of Chinese sex and society from ca. 1500 B.C. till 1644 A.D. Leiden, Brill; 1961) jest dziś pamiętany przede wszystkim jako autor kilkunastu książek o wyczynach sędziego Di Ren Jie, który żył w siódmym wieku. Na ich podstawie nakręcono już film telewizyjny.
Robert van Gulik zmarł w 1967 roku w Holandii.

Wkrótce ukażą się:

Sędzia Di i tajemnica jeziora
Sędzia Di i morderstwo w Kantonie
Sędzia Di w labiryncie

Już ukazały się:

Sędzia Di i nawiedzony klasztor
Sędzia Di i parawan z laki
Sędzia Di i chiński gwóźdź
Sędzia Di, Małpa i Tygrys

PATRONAT MEDIALNY


fragment

(...)

     Sekretarz Liang odstawił gwałtownie czarkę i powiedział z irytacją w głosie:
     – Najbardziej mnie złości, że to takie niepotrzebne. Gdybyś tylko zechciał, bez trudu dostałbyś stanowisko sekretarza posiłkowego w Stołecznym Trybunale. Zostałbyś kolegą naszego obecnego tu przyjaciela Hou, mógłbyś razem z nami wieść całkiem przyjemny żywot, a ty zamiast tego...
     Nowo mianowany sędzia niecierpliwym gestem głaskał czarną brodę.
     – Ileż to razy mówiłem... – wybuchnął, opanował się jednak zaraz i dokończył z uśmiechem zakłopotania: – Nie raz wam tłumaczyłem, że nudzi mnie badanie problemów przestępczości wyłącznie na papierze!
     – Czy to powód, żeby porzucać stolicę? Nie możemy narzekać na brak interesujących wypadków, choćby sprawa urzędnika Biura Finansów, Wang Yuan-te, który, o ile pamiętam, zabił swojego asystenta i uciekł z trzydziestoma sztabami złota! Pan Kwang, wuj naszego przyjaciela i pierwszy sekretarz ministra, codziennie dopytuje się o uciekiniera. Czyż nie tak, Hou?
     Trzeci z biesiadników nosił odznakę sekretarzy posiłkowych Stołecznego Trybunału. Zawahał się przez chwilę i powiedział z troską w głosie:
     – Nie mamy jeszcze żadnych poszlak, które by nas naprowadziły na trop tego łajdaka, ale to bardzo interesują ca sprawa, Di.
     – Dobrze wiesz, że zajmuje się nią osobiście przewodniczący trybunału – odparł sędzia pokoju. – I ty, i ja oglądaliśmy do tej pory jedynie kopie zupełnie błahych dokumentów administracyjnych. Papierzyska, wyłącznie papierzyska!
     Wziął dzban i nalał sobie wina. Trzej mężczyźni siedzieli przez chwilę w milczeniu, po czym odezwał się Liang:
     – Mógłbyś przynajmniej wybrać sobie przyjemniejszy okręg niż wiecznie zasnuty mgłą Peng-lai! Od niepamiętnych czasów ludzie opowiadają przerażające historie o tym dalekim wybrzeżu. Podobno w burzliwe noce zmarli wychodzą z grobów i dziwne zjawy krążą we mgle, którą wiatr niesie znad oceanu. Mówią nawet, że niektórzy mieszkańcy tej ponurej krainy przemieniają się o zmroku w tygrysy i buszują po lasach! W dodatku obejmiesz stanowisko człowieka, który zginął gwałtowną śmiercią. Każdy, kto ma choć odrobinę zdrowego rozsądku, odrzuciłby propozycję takiej posady, a ciebie przecież nikt nie zmuszał, sam się prosiłeś!
     Nowo mianowany sędzia zdawał się nie słyszeć słów przyjaciela, a kiedy ten umilkł, wykrzyknął z zapałem:
     – Pomyślcie tylko, już na samym początku mam wytropić tajemniczego zbrodniarza! Zegnajcie papierzyska, żegnajcie teorie, nareszcie będę miał do czynienia z żywymi ludźmi!
     – Po pierwsze, będziesz miał do czynienia z trupem – zauważył ironicznie Hou. – Cesarskiemu śledczemu wysłanemu z misją do Peng-lai nie udało się ustalić tożsamości przestępcy, nic też nie wiadomo o motywach zbrodni. Po za tym, jak już zdaje się mówiłem, część dokumentacji w tajemniczy sposób znikła z archiwum.
     – Można stąd wnosić, że sprawa ma swoje rozgałęzienia w stolicy – wtrącił Liang. – Tylko Niebiosa wiedzą w co się pakujesz, Di! Świetnie zdałeś egzaminy literackie, czekała cię w stolicy wspaniała przyszłość... ale ty wolisz pogrzebać się żywcem w tej dziurze Peng-lai!
     – Radzę ci zmienić zdanie – powiedział z powagą Hou. – Jeszcze nie jest za późno. Poproś o dziesięciodniowy urlop zdrowotny z powodu nagłej niedyspozycji; przez ten czas kto inny zostanie mianowany na twoje stanowisko. Wierz mi, radzę jak przyjaciel.
     Sędzia Di był głęboko wzruszony troską bijącą ze słów kolegi. Znał go zaledwie od roku, podziwiał jego błyskotliwy umysł i wyjątkowe zdolności. Wypił wino do dna i wstał z miejsca.
     – Doceniam twoją życzliwość, Hou powiedział z uśmiechem. – To dla mnie jeszcze jeden dowód niekłamanej przyjaźni. Obaj macie rację: byłoby lepiej dla mej kariery, gdybym pozostał w stolicy. Ale muszę doprowadzić do końca to, co przedsięwziąłem. Egzaminy literackie, o których Liang przed chwilą wspomniał, to nic nadzwyczajnego. Liczą się dla mnie nie bardziej niż lata strawione na czernieniu papieru w Stołecznym Wydziale Archiwalnym. Muszę udowodnić sam sobie, że potrafię lepiej i aktywniej służyć naszemu dostojnemu Cesarzowi i wielkiemu narodowi chińskiemu. Stanowisko naczelnika Peng-lai będzie początkiem mojej prawdziwej kariery.
     – Albo końcem – mruknął Hou, podchodząc do okna. Widząc grabarzy, którzy powrócili do pracy, zbladł nagle, odwrócił głowę i przełykając ślinę, rzekł:
     – Deszcz przestał padać.
     – A więc czas na mnie!
     Trzej przyjaciele zeszli po spiralnych schodach na podwórze, gdzie czekał starszy mężczyzna z dwoma końmi. Kelner napełnił czarki. Jednym haustem, jak każe obyczaj, wypili strzemiennego i sędzia Di wskoczył na siodło. Siwowłosy mężczyzna poszedł w jego ślady i po chwili dwaj jeźdźcy ruszyli w dół ścieżką prowadzącą do drogi. Nowy sędzia pokoju pomachał szpicrutą na pożegnanie.
     Hou, odprowadzając wzrokiem odjeżdżających, powiedział ze smutkiem:
     – Nie chciałem tego mówić Di, ale dowiedziałem się od człowieka, który przyjechał dziś z Peng-lai, że ponoć duch zamordowanego sędziego krąży w trybunale.
     Po dwóch dniach jazdy sędzia Di i jego towarzysz dotarli do granicy prowincji Shantung. Przekroczyli ją koło południa, zjedli obiad na strażnicy, zmienili wierzchowce i ruszyli dalej na wschód. Droga wiodła przez krainę wys kich, porośniętych lasem wzgórz.

(...)


zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 632 22 15
e-mail: handlowy@piw.pl