Seria: BIBLIOTEKA BABEL

Rawi Hage
W CO GRAŁ DE NIRO

(De Niro’s Game)
Przełożyła z angielskiego Agnieszka Lakatos
wydanie I, oprawa miękka, 260 s.
cena katalogowa 34,90 zł / po rabacie 26,17 zł
ISBN 978-83-06-03228-4

     Uhonorowana prestiżową międzynarodową nagrodą literacką IMPAC 2008 poruszająca opowieść o przyjaźni i zdradzie.
Bassam i George dorastają w ogarniętym wojną domową Bejrucie. Bassam marzy o wyjeździe do Rzymu, „gdzie nawet gołębie są szczęśliwe i syte”. George buduje swoją przyszłość w podziemiu, na lewych interesach. Wciąga w nie przyjaciela, który zrobiłby wszystko, aby zebrać pieniądze na podróż. George zostaje wcielony do wojska; w kokainie zaczyna szukać ucieczki od przemocy codzienności. Wówczas drogi przyjaciół się rozchodzą. Bassamowi udaje się opuścić Liban, nie uda mu się jednak uciec od wojny. Będzie musiał zmierzyć się z przeszłością, odkryć prawdę o przyjacielu.
    Nawiązanie do kluczowej sceny Łowcy jeleni, w której Robert De Niro gra w rosyjską ruletkę, uwypukla koszmar wojny wyciskający piętno na bohaterach.
ISBN 978-83-06-03228-4

„Oryginalność, siła i liryka na równi z humanizmem tej książki, czynią z niej lekturę nietuzinkową, a autora prawdziwym zwycięzcą”

Fragment werdyktu jury nagrody IMPAC

W co grał De Niro, zdobywca wielu kanadyjskich nagród, sugestywnie przedstawia chaos wojny i moralne rozterki młodych ludzi”

„The Daily Telegraph”

„Wschód spotyka Zachód w tej porażającej książce. Na poły surowa, na poły liryczna narracja Rawiego Hage ma odniesienia zarówno do współczesnych bohaterów amerykańskich, jak i starożytnej arabskiej wyobraźni”

„Booklist”

Rawi Hage urodzony w 1964 roku w Libanie, mając osiemnaście lat, opuścił kraj i wyjechał do Nowego Jorku, aby studiować fotografię. W 1991 roku przeniósł się do Kanady, gdzie kontynuował artystyczne studia. Jego zdjęcia prezentowane były nie tylko w Kanadzie, ale i we Francji. Libanie i Kolumbii. Do dziś mieszka w Montrealu. W co grał De Niro napisał po angielsku, w swoim trzecim (po arabskim i francuskim) języku. Podkreśla jednak, że jest Kanadyjczykiem.


fragment   

(...)

     Przez cały następny dzień leżałem w łóżku, tonąc w kłębach dymu papierosowego, które wisiały nade mną, tworząc szarą chmurę pod sufitem. Gdzieś w oddali spadały bomby. Talerz pod łóżkiem pełen był popiołu i żółtych kiepów marlboro przypominających powykrzywiane ciał* o skasowanych twarzach. Światło świecy padało na komiks, który trzymałem w ręku. Pod łóżkiem czekały na mnie kapcie, jak Milou, pies Tintina. Kiedy usłyszałem pukanie, wyciągnąłem pistolet spod poduszki i szybko zgasiłem świecę. Podszedłem w kapciach do drzwi i przykleiłem oko do wizjera. Zobaczyłem tylko jakąś ciemny postać.
      Odsunąłem się. Kto tam? – spytałem.
     To ja, Nabiła. Otwórz, Bassam.
     Otworzyłem.
     Czemu się chowasz w ciemnościach? Już lepiej ukradnij świecę z kościoła, podpal dom, ale nie chowaj się w ciemnościach jak zbłąkany duch.
     Nabiła poszła za mną do pokoju. Przejechałem dłonią po blacie stołu w poszukiwaniu zapałek. Kiedy je znalazłem, potrząsnąłem pudełkiem jak brazylijskim instrumentem perkusyjnym. Potarłem zapałką o pasek siarki i twarz Nabili rozbłysła.
     Wciąż jesteś wychudzony, pożółkły i wychudzony. Pozwól, żebym jutro przyszła ci coś ugotować i posprzątać w domu.
     Nie, powiedziałem.
     Widziałeś się ostatnio z Gargotkiem?
     Wczoraj.
     Nie widziałam go od tygodnia. Zadzwoniłam do niego do pracy, powiedzieli mi, że już tam nie pracuje. Wiele razy chodziłam do niego do domu, ale nigdy go nie ma. Nikt go nie widuje. Umm Adil, jego sąsiadka, powiedziała, że prawie nie bywa w domu.
     Pewnie jest zajęty.
     Co robi?
     Pracuje.
     Gdzie?
     Nie wiem. Robi, co się nadarzy.
     Na przykład? W co on się pakuje? Czy on pracuje dla Abu Nahry?
     Tak.
     Ale jako kto?
     Pracuje w ochronie.
     W ochronie?! – krzyknęła Nabiła. Niby jakiej ochronie? Zadzwonię do tego tłustego obiboka Abu Nahry, zadzwonię do niego. Jeśli choć włos spadnie z głowy mojego siostrzeńca, to przeklnę jego leżącą w grobie matkę. Porozmawiaj z George’em, Bassam. On ciebie posłucha. Jesteście jak bracia. Powinien chodzić do szkoły.
     Ja stąd wyjeżdżam, powiedziałem.
     Dokąd?
     Rzym, Paryż, Nowy Jork, dokąd się uda.
     Zabierz go ze sobą. Zabierz go. Porozmawiaj z nim. Tak, obaj wyjedźcie. Jedźcie do Francji. Podam ci nazwisko ojca George’a, tego tchórza, poproszę go, żeby przysłał swojemu synowi francuski paszport i pieniądze. Poproszę go, żeby załatwił George’owi papiery, powiem mu, że w przeciwnym razie jego syn jest stracony. Powiem mu, żeby zaprosił George’a na wycieczkę, na wakacje. Niech Najświętsza Panienka otworzy przed tobą wszystkie drzwi, Bassam. Pomóż swojemu bratu. Pomóż mu. Kiedy wyjeżdżasz?
     Czekam, aż będę miał więcej pieniędzy.
     Dam ci pieniądze, tylko jedź i znajdź ojca George’a.
     Nie trzeba, poradzę sobie.
     Spójrz tylko na swoje mieszkanie, Bassam! Nabila zaczęła zbierać szklanki, przepełnione popielniczki i porozrzucane po podłodze ubrania.
     Zostaw, powiedziałem.
     Ale ona dalej zbierała rzeczy i układała je, tak jak kiedyś matka.
     Złapałem ją za nadgarstek, wyrwałem z rąk poduszkę i rzuciłem o ścianę. Zostaw, powiedziałem.
     Nabiła uścisnęła moją dłoń i dotknęła mojej twarzy. Teraz, gdy zostałeś sam, musisz dbać o siebie. Nie możesz mieszkać w takim brudzie, jak szczur. Otwórz okno. Śmierdzi tu potem i papierosami. Spójrz na siebie. Spójrz, jak ty wyglądasz. Nieogolony, zaniedbany.
     Uwolniła rękę z mojego uścisku, pocałowała mnie w policzek i wyszła na ciemny korytarz, a potem na ulicę.

(...)

zamówienia
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 022 827 01 20
e-mail: handlowy@piw.pl