Książka Adama Czartkowskiego, historyka kultury, znawcy pamiętnikarstwa europejskiego, powstała na początku lat 50. jako seria audycji dla Polskiego Radia. Autor przedstawia w niej złożoną i pełną sprzeczności sylwetkę Ludwiga van Beethovena, bazując na różnego rodzaju świadectwach i wspomnieniach ludzi, którzy go dobrze znali. Opowiada nie tylko o genialnym i nieśmiertelnym kompozytorze, lecz przede wszystkim o człowieku z krwi i kości, a także myślicielu. Wnuk autora, Krzysztof Jeżewski, uzupełnił materiał wyjściowy o informacje zaczerpnięte z najnowszej literatury o Beethovenie, a także z jego listów, zeszytów i notatników. Książkę, będącą zbiorem esejów na temat życia i osobowości Beethovena, dopełnił antologią polskich wierszy o kompozytorze.
Adam Czartkowski (1881-1958) zaznaczył się w literaturze polskiej jako historyk kultury, choć był z zawodu botanikiem i pedagogiem. Znawca pamiętnikarstwa europejskiego XIX i XX wieku, norwidolog, miłośnik poezji i muzyki, po wojnie profesor uniwersytetu a potem Akademii Medycznej w Łodzi. Był autorem m.in. biografii Szczęsnego Potockiego Pan na Tulczynie i Księżnej Łowickiej, a także Chopina żywego w swoich listach i w oczach współczesnych, jednej z najlepszych biografii kompozytora, sześciokrotnego bestsellera w Polsce w latach 1958-1981. Opracował także 1000-stronicową Kronikę życia Cypriana Norwida i spisał 11 tomów pamiętnika To, co przeżyłem (1900-1944). Jako edytor wydał szereg pamiętników m.in. Franciszka Morawskiego, Gabrieli z Güntherow Puzyniny, Augusta Iwańskiego.
Krzysztof Andrzej Jeżewski (ur. 1939) poeta, tłumacz, eseista, wnuk Adama Czartkowskiego, od 1970 zamieszkały we Francji, gdzie jest jednym z głównych tłumaczy literatury polskiej i propagatorem polskiej kultury. Zainteresowany szczególnie filozofią i metafizyką muzyki oraz jej związkami z literaturą, a zwłaszcza z poezją, wydał m.in. zbiór wierszy Muzyka (Warszawa, 1995), potrójny hołd dla Chopina, Norwida i Szymanowskiego pt. La Grande triade (Wielka triada), esej Norwid o Chopinie (Łódź, 1999) oraz antologię Chopin, Szymanowski i ich poeci (Troyes, 1999). Krzysztof Andrzej Jeżewski jest autorem jedenastu tomów poezji, z których dotychczas ukazało się osiem: Winnice przestrzeni, Księga snów, Próba ognia, Muzyka, Kryształowy ogród, Popiół słoneczny, Okruchy z wysokości, Żagle niebieskie oraz wybór wierszy Znak pojednania. Laureat nagrody ZAiKS-u i Instytutu Literackiego w Paryżu, w 2007 otrzymał nagrodę Polskiego PEN-Clubu i został wybrany członkiem Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury.
fragment NIEŚMIERTELNA UKOCHANA
(...)
Jeśli chodzi o „nieśmiertelną ukochaną”, wydaje się, że wszyscy monografiści Beethovena byli na fałszywym tropie. Dopiero w końcu lat 70. XX wieku z nową teorią na jej temat wystąpił wybitny amerykański beethovenista Maynard Solomon. Być może to on właśnie zdołał rozwiązać tę tajemnicę, bo argumenty, jakie przytacza, są chyba po raz pierwszy bardzo przekonywające, a w każdym razie ich stopień prawdopodobieństwa jest wysoki.
W swoim dzienniku z lat 1812-1818, pod datą 1812, Beethoven zapisał zdanie, które jest chyba aluzją do „nieśmiertelnej ukochanej”: „Dla ciebie nie ma już szczęścia, tylko w tobie samym, w twojej sztuce. O Boże, daj mi siłę zwyciężenia samego siebie, bo nic już nie powinno mnie wiązać z życiem W ten sposób z A. wszystko się zawaliło”. A w roku 1816 córka dyrektora internatu, w którym Beethoven umieścił swego bratanka, Fanny Giannatasio del Rio, podsłuchała rozmowę swego ojca z kompozytorem i zapisała ją w swoim dzienniczku: „Pięć lat temu Beethoven poznał osobę, z którą związek mógłby być największym szczęściem jego życia”. W liście do Ferdinanda Riesa z 8 maja tego samego roku pisał zaś sam kompozytor: „Na nieszczęście nie mam żony. Spotkałem tylko jedną [kobietę], której z pewnością nigdy nie posiądę”.
Kim była owa osoba, ukryta pod inicjałem A.? Otóż, według Solomona, chodzi o Antonie Brentano (1780-1869), córkę Melchiora von Birkenstock. słynnego kolekcjonera dzieł sztuki, a żonę Franza Brentano, handlowca z Frankfurtu. A oto główne argumenty na poparcie jego tezy:
- Antonie mieszkała w Wiedniu od jesieni 1809 do jesieni 1812 roku. Poznała Ludwiga dzięki swojej bratowej Bettinie Brentano w 1810 roku. Beethoven związał się z nią czułą przyjaźnią i uważał ją i jej męża Franza za „swoich najlepszych przyjaciół na świecie”, jak wspomina Schindler. Często składał im wizyty w ich rezydencji wiedeńskiej, a oni odwiedzali go w jego mieszkaniu. Przychodził do Antonie, by improwizować jej na fortepianie, kiedy była chora, służył jej też za pośrednika w sprzedaży rzadkich rękopisów arcyksięciu Rudolfowi. Spotykali się w Wiedniu oboje w okresie listów do „nieśmiertelnej ukochanej”, bo 26 czerwca 1812 roku Beethoven zadedykował swoje Trio fortepianowe B-dur op. 39 dziesięcioletniej córce Antonie, Maximiliane.
- Wiemy na pewno, że „nieśmiertelna ukochana” przebywała w Pradze między 1 a 4 lipca 1812 roku, gdzie znajdował się jednocześnie Beethoven.
- Wiemy na pewno, że „nieśmiertelna ukochana” przebywała wraz z rodziną w Karlsbadzie w ciągu tygodnia od 6 lipca 1812 roku, co potwierdzają rejestry policji. Żadna z pretendentek do tego miana nie była tam obecna.
- 25 lipca 1812 Beethoven udał się z Teplic do Karlsbadu, z pewnością, aby spotkać się z Antonie, bo zamieszkał w tym samym pensjonacie, co rodzina Brentanów. Wszyscy razem opuścili 7 lub 8 sierpnia Karlsbad i udali się do Franzensbad, gdzie zamieszkali znowu w tym samym pensjonacie Zwei goldene Löwen. Beethoven 8 września powrócił do Karlsbadu sam (co potwierdza dziennik Goethego), a 16 września do Teplic, gdzie znalazł pociechę i otuchę po burzliwych przejściach z „nieśmiertelną ukochaną” u śpiewaczki Amalie Sebald.
- Inicjał „A” mógłby się odnosić do pięciu kobiet bliskich Beethovenowi: Amalie Sebald, Bettina von Arnim, Antonie Adamberger, Anna Maria Erdödy i Antonie Brentano. Cztery pierwsze nie przebywały na pewno w lipcu 1812 roku w czeskich uzdrowiskach. Pozostaje więc Antonie Brentano.
- Beethoven używa w swoim dzienniku również inicjału „T”, np. w notatce z 1816: „Co się tyczy T, można tylko zaufać Bogu; nie należy nigdy dać się zwieść słabości, która może prowadzić do wyrządzenia krzywdy; należy wszystko zostawić Jemu, tylko Jemu, Bogu wszechwiedzącemu. Ale względem T bądź tak dobry, jak tylko to możliwe; jej przywiązanie zasługuje na to, by jej nigdy nie zapomnieć – choć nie wynika z tego niestety żadna korzystna konsekwencja”. Otóż owo T oznacza pewno tyle co Toni, zdrobnie nie od Antonie; tak ją nazywał i jej przyjaciele i rodzina, a także sam Beethoven, który pisał 10 lutego 1811 roku do Bettiny: „Widzę z Pani listu do Toni, że jeszcze sobie Pani mnie przypomina”, a 15 lutego 1817 roku do Franza Brentano: „Proszę przyjąć najlepsze pozdrowienia dla mojej drogiej przyjaciółki Toni”. Dodajmy, że oba te imiona, Antonie i Toni, Beethoven zwykł używać zamiennie, podobnie jak ona sama.
(...)
Z dwunastu listów Beethovena do Antonie Brentano zachowały się tylko trzy. List z 6 lutego 1816 roku dowodzi chyba wyraźnie głębi uczuć kompozytora względem Antoine:
„Moja uwielbiana przyjaciółko!
Korzystam z okazji, jaką mi dał pan Ch. Neate, by przypomnieć się Pani i jej mężowi Franzowi. Przesyłam Pani rycinę, która mnie przedstawia. Są ludzie, którzy widzą w niej także moją duszę: nie wypowiadam się o tym... Życzę Pani i Franzowi najgłębszych radości na tej ziemi, takich, które czynią naszą duszę szczęśliwą. Całuję Wasze dzieci w myślach i chciałbym, by o tym wiedziały. A Pani przesyłam najlepsze moje pozdrowienia i dodam po prostu, że wspominam z radością godziny spędzone w towarzystwie Was obojga, godziny, których nigdy nie zapomnę.
Z prawdziwymi i szczerymi wyrazami, Pani wielbiciel i przyjaciel
Ludwig van Beethoven”
Równie przejmujące są słowa samej Antonie o Beethovenie, świadczące o jej uczuciu do kompozytora: 26 stycznia 1811 roku pisała do Clemensa Brentano, który przysłał jej tekst do kantaty, prosząc, by skłoniła Beethovena do skomponowania doń muzyki.
„Przekażę oryginał w święte ręce Beethovena, którego czczę głęboko. Kroczy on niby jakiś bóg pośród śmiertelnych; spojrzenie z wysoka na ten nieszczęsny świat i złe trawienie wprawiają go w zły humor, ale tylko na chwilę, bo muza trzyma go w swoich ramionach i przyciska do swego rozpalonego serca”.
A w roku 1819, w liście do swego spowiednika, biskupa Johanna Michaela Sailera, Antonie pisała: „To człowiek wielki i znakomity, w którym istota ludzka jest większa niż artysta”, mówiła o jego „czułym sercu, żarliwej duszy i wadliwym słuchu, który nie przeszkadza mu w głębokim urzeczywistnianiu się jako artysty”, o jego „gorącej woli i szczerym zaufaniu, jakie budzi”, i kończyła na tym, że „Jest naturalny, prosty i mądry” i że „jego intencje są czyste”...
Co właściwie zaszło między Antonie i Ludwigiem? Dlaczego ta pierwsza i ostatnia naprawdę odwzajemniona miłość kompozytora zakończyła się fiaskiem?
Listy do „nieśmiertelnej ukochanej” są świadectwem tragicznego rozdarcia Beethovena. Zawsze marzył o stałym związku z kobietą, kochał się wie lerazy, ale zawsze był odrzucany albo sam tę miłość odrzucał. Tak się stało z Giuliettą Guicciardi, Josephine von Brunsvik, Therese von Brunsvik, Anną Marią Erdödy, Therese Malfatti, Amalią Sebald, Dorotheą von Ertmann, by wymienić tylko najważniejsze. Ale rzecz w tym, że jednocześnie obawiał się tego związku, widział w nim zagrożenie swojej niezależności. I nie tylko. Swojej młodej przyjaciółce Nanni Giannatasio del Rio powiedział, „że nie zna żadnego małżeństwa, w którym jedno lub drugie z małżonków nie żałowałoby po jakimś czasie swego kroku, i cieszy się, iż żadna z kobiet, których zdobycie mógł kiedyś uważać za najwyższe szczęście, nie została jego żoną: to dobrze, że nasze doczesne pragnienia często pozostają niespełnione”. I nagle pojawia się w jego życiu kobieta, Antonie Brentano, która odpowiada miłością na jego miłość, która gotowa jest nawet porzucić swego męża Franza dla niego. Ale Beethoven nie jest zdolny znieść ogromu tego szczęścia (w dodatku Frantz jest jego serdecznym przyjacielem, stąd jego skrupuły) i zada śmiertelny cios swojej miłości. „Każdy zabija, to co kocha (...)”, napisał Oskar Wilde... A listy? Pewno zostały mu zwrócone przez Antonie.
Po tylu zawodach, jeśli nie klęskach miłosnych, Beethoven już nigdy nie będzie interesował się kobietami. Przeleje całą swoją miłość na bratanka Karla. I tym razem także dozna niestety gorzkiego zawodu. Jego losem, podobnie jak Michała Anioła, będzie samotność.
(...)
Spis treści
Słowo wstępne
Rozdział 1. Na łonie rodziny
Rozdział 2. Lata nauki
Rozdział 3. Pierwsze kroki w Wiedniu
Rozdział 4. U progu sławy i wielkości
Rozdział 5. W domu Lichnowskich
Rozdział 6. Testament z Heiligenstadt
Rozdział 7. Quasi un fantasia
Rozdział 8. Eroica
Rozdział 9. Nieśmiertelna ukochana
Rozdział 10. Kwartety Razumowskiego
Rozdział 11. Tak puka los do życia bram..
Rozdział 12. Pastoralna
Rozdział 13. Fidelio 1
Rozdział 14. Jak grał i improwizował
Rozdział 15. Wspomnienia uczniów
Rozdział 16. Jeszcze jeden zawód
Rozdział 17. Spotkanie z Goethem
Rozdział 18. O, radości, córo bogów!
Rozdział 19. U szczytu popularności
Rozdział 20. Cicha miłość
Rozdział 21. Dobre anioły
Rozdział 22. Ostatnie sonaty
Rozdział 23. Jak tworzył
Rozdział 24. «Pójdź ludzkości w me ramiona!»
Rozdział 25. Doktor Faust i Mefisto
Rozdział 26. Orzeł i motyl
Rozdział 27. Zgryzoty rodzinne
Rozdział 28. W chłopięcych oczach
Rozdział 29. Ostatnia choroba
Rozdział 30. Śmierć
Rozdział 31. Pogrzeb
Rozdział 32. Epilog: On i inni
Bibliografia
Wykaz ważniejszych kompozycji Beethovena
Dyskografia
|